wtorek, 16 grudnia 2014
wtorek, 9 grudnia 2014
Stos ...nowy i hand-made bombeczka ;)
Dawno obiecany Bettelheim.
Zakupy za grosze na allegro - "Lektor".
Antykwariat dał mi "ROK 1984" - myślę, że do treści taka oprawa będzie miała znaczenie.
"Gwiazd naszych wina" - obejrzałam już film więc KSIĄŻECZKA KSIĄŻECZKA!!!
Czekam na film więc - "Na końcu tęczy" ;)
I moja bombeczka z cekinów spędziłam nad nią kilka wieczorów i ciągle brakowało mi cekinów :)
Zapomniane stosy
piątek, 1 sierpnia 2014
Lipiec miesiącem bez przeczytania ani jednej książki! Opuszczam się! Ostatnio sprawdziłam i niektóre rozpoczęte książki leżące przy łóżku we wrześniu będą miały rok! Rozpocząłem i nic się nie dzieje... Ale, ale ostatnio zaczęłam "Przeciwieństwa niewinności", które mnie wciągnęły ;)
Nie obijamy się czytam bo...
Wygrało się przecież książkę w konkursie i mogłam sobie wybrać co chciałam a i torba płócienna w zestawie z logiem księgarni na mnie czekała! ;)
I jeszcze jeden konkurs wygrany. Tym razem trzy lakiery do paznokietków ;) Moje kolory - koral, czerwień, beż :))
Astor, Miss Sporty, Sally Hansen - a mówiłam sobie muszę sobie kupić jakiś lakier z Sally Hansen i oto jest ;)

Nie obijamy się czytam bo...
Wygrało się przecież książkę w konkursie i mogłam sobie wybrać co chciałam a i torba płócienna w zestawie z logiem księgarni na mnie czekała! ;)
I jeszcze jeden konkurs wygrany. Tym razem trzy lakiery do paznokietków ;) Moje kolory - koral, czerwień, beż :))
Astor, Miss Sporty, Sally Hansen - a mówiłam sobie muszę sobie kupić jakiś lakier z Sally Hansen i oto jest ;)
wtorek, 1 lipca 2014
piątek, 20 czerwca 2014
Ostatnie kartki...
Ogólne przerażenie trwa. Czyli nauka do obrony. Książka tematycznie przeczytana. Notatki zrobione. Zmaganie z "Kombinatorem-nic-nie-robem" wygrane. Wszystek książki przewertowane, zanotowane, spisane, wydrukowane na fioletowo ;)
Ale strach jest ...
Jutro uczym, uczum
Ale strach jest ...
Jutro uczym, uczum
"Modowa" "subiektywność"
- To markowa spódnica?
- Tak. Kupiłam ją w ...
- Nie nie mów. Tak tylko pytam, bo Nic poza pętkom nie może tłumaczyć dlaczego można kupić coś takiego.
Tak a propos przejrzenia promocji na jednym tych wspaniałych sklepów, gdzie mają wspaniałe rzeczy. Nie bacząc na wspaniałą cenę! Jeśli coś jest warte uwagi może kosztować ale... no proszę!... Co to jest...? Aaa spódnica! Dobrze wiedzieć.
- Tak. Kupiłam ją w ...
- Nie nie mów. Tak tylko pytam, bo Nic poza pętkom nie może tłumaczyć dlaczego można kupić coś takiego.
Tak a propos przejrzenia promocji na jednym tych wspaniałych sklepów, gdzie mają wspaniałe rzeczy. Nie bacząc na wspaniałą cenę! Jeśli coś jest warte uwagi może kosztować ale... no proszę!... Co to jest...? Aaa spódnica! Dobrze wiedzieć.
niedziela, 15 czerwca 2014
podejścia
Wracając dziś do domu patrzyłam na granatowe chmury zapowiadające deszcz, z jednej strony i słońce przygrzewające aż miło, z drugiej.
Popatrzyłam na drogę, którą już tak dobrze znam z innej aspektywy. Jako pasażer patrzyłam nie na jezdnię, ale na widnokrąg. Niebo odcinające się od zieleni lasu, miejsca gdzie mój wzrok nie sięga zwykle, ale przecież ma do nich dostęp - INNA PERSPEKTYWA.
Będąc potem u G zastanawiałam się - GDZIE TO WSZYSTKO ZMIERZA - wszystko się kończy, co przygnębia, ale są także nowe początki, które równie minie przerażają. U wielu osób zachodzą w życiu zmiany a u mnie nic się nie zmienia...
NIC?
Nic z tych rzeczy, które zmieniają się u nich.
Popatrzyłam na drogę, którą już tak dobrze znam z innej aspektywy. Jako pasażer patrzyłam nie na jezdnię, ale na widnokrąg. Niebo odcinające się od zieleni lasu, miejsca gdzie mój wzrok nie sięga zwykle, ale przecież ma do nich dostęp - INNA PERSPEKTYWA.
Będąc potem u G zastanawiałam się - GDZIE TO WSZYSTKO ZMIERZA - wszystko się kończy, co przygnębia, ale są także nowe początki, które równie minie przerażają. U wielu osób zachodzą w życiu zmiany a u mnie nic się nie zmienia...
NIC?
Nic z tych rzeczy, które zmieniają się u nich.
niedziela, 1 czerwca 2014
W radiu leci Ciekawa piosenka!
Znam ten głos. Co za brzmienie. I już wiem nowy kawałek OneRepublic .
I got my mind made up, man I can't let go...
OneRepublic - Love Runs Out
czwartek, 29 maja 2014
Kolorowy zawrót głowy?
Zoran Drvenkar zapowiada się mrocznie. Za to Severina barwna...ale to tylko pozór... zajrzyj do środka.
Wyniki mojego kompulsywnego kupowania... lakiery - książki, książki - lakiery.
Wyniki mojego kompulsywnego kupowania... lakiery - książki, książki - lakiery.
czwartek, 22 maja 2014
Kosmetyka
W pracy mgr nanoszenie ciągłych poprawek. Wymieniam się z promotorem - część teoretyczna na empiryczną i na odwrót. Ale mimo że sesją skończona - oby bo czekam jeszcze na wyniki z dwóch examinów - to na lakier mam chęć.
Wczoraj mając chwile zaszłam do drogerii Natura, a tam w drzwiach wita mnie promocja (o której już zresztą czytałam) 1+1. Kupujesz dwa lakiery a płacisz tylko za droższy. Pułki przetrzebione, bo to ostatni dzień promocji. W Naturze wiadomo podstawa to KOBO. Niestety nie ma tam L'Oréal ani essie, ale bez problemu ja zawsze coś znajdę dla siebie. Oczywiście omamia mnie najpierw magia kolorów, po chwili wraca zdrowy rozsądek. Jaki kolor mi był potrzebny, o jakim myślałam. Pustka w głowie bo TYLE KOLORÓW! Ale, ale potrzebny beż, brudny róż. Bo ten z miss sporty mimo ładnego koloru kończy się, ale jest jakiś taki dziwny. Od początku był szybko schnący, zbyt szybko, a po wyschnięciu robiły się w nim jakiś grudki - pęcherzyki powietrza.
Także nowe kolorki to:
.jpg)

Bell - AIR FLOW
- 704
CATRICE - ULTIMATE Nail LACQUER
- 43 Miami pINK
Mam też nowy lakier z ORIFLAME MORE by Demi
- 25088 Hollywood Red
Na razie średnio jestem średnio zadowolona. Kolor, pędzelek, rozprowadzanie i krycie świetne. Gorzej z utrzymaniem się lakieru na paznokciach ;/
Także nowe kolorki to:
.jpg)

Bell - AIR FLOW
- 704
CATRICE - ULTIMATE Nail LACQUER
- 43 Miami pINK
Mam też nowy lakier z ORIFLAME MORE by Demi
- 25088 Hollywood Red
Na razie średnio jestem średnio zadowolona. Kolor, pędzelek, rozprowadzanie i krycie świetne. Gorzej z utrzymaniem się lakieru na paznokciach ;/
czwartek, 15 maja 2014
niedziela, 11 maja 2014
Eurovisia
Nie lubię tego oglądać!
A w tym roku obejrzałam finał i o dziwo, nie było źle
Spodobało mi się kilka piosenek.
Zabawny serniczek - Teo „Cheesecake”
Kolorowe garniaczki z czarnymi paznokciami - Pollapönk „No Prejudice”
Twardziel, ale delikatny - Carl Espen „Silent Storm”
Tolerancyjnie, ale sama piosenka podobała mi się bardzo - Conchita Wurst „Rise Like a Phoenix”
Moje rytmy - Softengine „Something Better”
Brzmienie - Firelight „Coming Home”
Nowoczesna i etniczna - Molly „Children of the Universe”

Ale najbardziej podobała mi się piosenka - Aram MP3 „Not Alone”
i równie bardzo podobała mi się... coś w stylu Civil Wars - The Common Linnets „Calm After the Storm”

A w tym roku obejrzałam finał i o dziwo, nie było źle
Spodobało mi się kilka piosenek.
Zabawny serniczek - Teo „Cheesecake”
Kolorowe garniaczki z czarnymi paznokciami - Pollapönk „No Prejudice”
Twardziel, ale delikatny - Carl Espen „Silent Storm”
Tolerancyjnie, ale sama piosenka podobała mi się bardzo - Conchita Wurst „Rise Like a Phoenix”
Moje rytmy - Softengine „Something Better”
Brzmienie - Firelight „Coming Home”
Nowoczesna i etniczna - Molly „Children of the Universe”

Ale najbardziej podobała mi się piosenka - Aram MP3 „Not Alone”
i równie bardzo podobała mi się... coś w stylu Civil Wars - The Common Linnets „Calm After the Storm”

czwartek, 8 maja 2014
GRYZĘ!
To niesamowite ile szczęścia i zadowolenia, a nawet energii może dać otwierająca się buzia i możliwość zjedzenia czegoś gryzem.
Ząbki odgryzają choć o żuciu nie ma mowy, bo rozwarcie jest nadal małe. Były problemy przy wyjmowaniu szyny. Na polecenie, po zdjęciu gumek: "Niech Pani otworzy budzie" przeraziłam się. Wydaje się, że szeroko otwieram, a tu szyna nie chce wyjść i jeszcze się przekręca. Po strachu, bo mięśnie się zaciskają, w końcu wyjęto mi szynę.
Głos dziwny, sama go nie poznałam, nie mówiąc już o zdziwionej mamie przed gabinetem. Niewyobrażalnie brudne zęby - coś biało-brunatnego i szorstkiego co domywam do tej pory.
Frytek w McD smakował jak papier, ale shake już o wiele lepiej.
Po powrocie do domu - jajko na miękko :) pasztecik wyjedzony łyżeczką z środkiem bułki.
Dziś kanapki z środkiem chleba tostowego już odgryzane :)
Ząbki odgryzają choć o żuciu nie ma mowy, bo rozwarcie jest nadal małe. Były problemy przy wyjmowaniu szyny. Na polecenie, po zdjęciu gumek: "Niech Pani otworzy budzie" przeraziłam się. Wydaje się, że szeroko otwieram, a tu szyna nie chce wyjść i jeszcze się przekręca. Po strachu, bo mięśnie się zaciskają, w końcu wyjęto mi szynę.
Głos dziwny, sama go nie poznałam, nie mówiąc już o zdziwionej mamie przed gabinetem. Niewyobrażalnie brudne zęby - coś biało-brunatnego i szorstkiego co domywam do tej pory.
Frytek w McD smakował jak papier, ale shake już o wiele lepiej.
Po powrocie do domu - jajko na miękko :) pasztecik wyjedzony łyżeczką z środkiem bułki.
Dziś kanapki z środkiem chleba tostowego już odgryzane :)
wtorek, 6 maja 2014
Zdjęcia
Wczoraj zrobiłam sobie RTG boczne i pantomogram. Zdejmowanie planowo już jutro, ale jakoś w to nie wierzę. Czasami wydaje mi się, że to jakiś żart, że mam zakneblowana buzię, a tam wszystko jest dobrze zrośnięte. Jakby nie patrzeć jutro będzie 7 tygodni od zabiegu. Tydzień dłużej niż powinno być, ale w sumie szynę zakładałam dopiero w sobotę po zabiegu - moje pamiętne duszenie się ;/. Wszyscy pytają o planowana ucztę:) Pewnie coś skubnę miękkiego. Obecnie co nie zjadłabym to jest mi niedobrze - mięta, herbata gorzka w pogotowiu.
Pisanie mgr wre...obecny etap - TABELKI! Dużo tabelek i kminienie tego czy to, to wcisnąć czy nie to, co wkleić, i co to wszystko znaczy ;)
Pisanie mgr wre...obecny etap - TABELKI! Dużo tabelek i kminienie tego czy to, to wcisnąć czy nie to, co wkleić, i co to wszystko znaczy ;)
środa, 30 kwietnia 2014
Hunger Week
Głodny tydzień czas zacząć!
W sumie to zostało już 6 dni...oby --> fingers crossed
Głód doskwiera mimo jedzenia, które już staje się obojętne. Czasami kilka lepszych dni kiedy robię sobie jedzenie regularnie i chce mi się zjeść, potem przechodzi w dni kiedy zjem, ale i tak czuję głód i smutno mi. Nie złoszczę się zbytnio tylko smutno się robi :(
Pisanie mgr w połowie i trzeba się spinać, a jak to robić jak się jest głodnym, zmęczonym, zdenerwowanym i w ogóle... Znów - z jednej strony chce już przyszłą środę - z drugiej jak najdłużej niech się ciągnie i napisze coś sensownego żeby mój promotor nie zrobił ze mnie krajanki po świątecznej.
Na uczelni było dużo przyglądania się innych, ale też wyrozumiałości.
W sumie to zostało już 6 dni...oby --> fingers crossed
Głód doskwiera mimo jedzenia, które już staje się obojętne. Czasami kilka lepszych dni kiedy robię sobie jedzenie regularnie i chce mi się zjeść, potem przechodzi w dni kiedy zjem, ale i tak czuję głód i smutno mi. Nie złoszczę się zbytnio tylko smutno się robi :(
Pisanie mgr w połowie i trzeba się spinać, a jak to robić jak się jest głodnym, zmęczonym, zdenerwowanym i w ogóle... Znów - z jednej strony chce już przyszłą środę - z drugiej jak najdłużej niech się ciągnie i napisze coś sensownego żeby mój promotor nie zrobił ze mnie krajanki po świątecznej.
Na uczelni było dużo przyglądania się innych, ale też wyrozumiałości.
poniedziałek, 28 kwietnia 2014
wtorek, 22 kwietnia 2014
Jednak jeszcze dwa tygodnie.
Wizyta kontrolna przebiegłam gładko. Pochwała za fundę i za zadbane zęby, "do których nie można było się przyczepić" i byle tak przez następne dwa tygodnie. Bo najprawdopodobniej zdejmujemy gumki i szynę 7 maja.
niedziela, 20 kwietnia 2014
sobota, 19 kwietnia 2014
Nocą się piszę
Nocą się piszę najlepiej...
Cały dzień - nic - a wieczorem przychodzi wena. Dziś już nie męczę teorii. Dałam sobie z nią spokój na chwilę. Przeszłam do kolejnych rozdziałów. Może jutro wrócę do Bar-On'a :)
czwartek, 17 kwietnia 2014
Chyba zostanę fanką
Polecam pysze soki z Marwitu. Jednodniowe, surowe, jabłkowe, pomarańczowe, marchewkowe... nawet skusiłam się na buraczkowy. Był całkiem całkiem ;) I mój najświetniejszy grejpfrutowy, przypomniał mi niemal żywy owoc - tęsknię za takim jedzeniem.
.jpg)
Po wyjęciu z lodówki, żeby nabrały ciepłoty, lubią niestety szybko się psuć. Data ważności jest krótka, co mają do siebie te soki, wiec nie można kupić ich z marszu pięciu.
Dziś więc sama wyciskam soczek z jabłek bardzo dobry i domowy ;)
wtorek, 15 kwietnia 2014
Wracają chęci do czytania
Już dawno nie miałam uczucia, że chce, czuję potrzebę, przeczytania książki. A teraz chcę wziąć
jakąś z półki, kupić nową i siąść z nią i czytać, czytać, czytać...
jakąś z półki, kupić nową i siąść z nią i czytać, czytać, czytać...
poniedziałek, 14 kwietnia 2014
Ładnie Ci w niebieksim
Już chyba to zaliczyłam. Brak rozpoznawania przez ludzi. Kiedy idę sama nikt nie odpowiada na moje "Dzień Dobry!". Jesli jestem z kimś z rodziny lub znajomym to wtedy następuje powolne rozpoznawanie przez dedukcyjne powiązanie. Wice przyglądając się mówią coś w stylu: "Tak patrze jak Ci ładnie w tym niebieskim" zamiast "Patrze i nie mogę poznać. Co z buzią???!"
sobota, 12 kwietnia 2014
piątek, 11 kwietnia 2014
Marwi mnie mój nos
Po operacji nadal zatkana jedna dziurka, ta w której była sonda. Druga się już otworzyła po agresywnej terapia Otrivinem i wodą morską, choć na początku było ciężko. Nadal cieknie z nosa. Dziurka po sondzie otwiera się tylko jak za psikam czymś rozkurczającym. I nos jest jakby trochę nie równy... krzywy rzec. Wiem, że wszystko się może jeszcze zmienić. Opuchlizna wewnętrzna schodzi długo. wiec na razie czekam.
Brody nadal nie czuję, dolnej wargi, nosa i policzków w okolicy nosa. Żuchwę czuję, górna warga jest mrowiąca.
Brody nadal nie czuję, dolnej wargi, nosa i policzków w okolicy nosa. Żuchwę czuję, górna warga jest mrowiąca.
czwartek, 10 kwietnia 2014
PÓŁMETEK
Jak dobrze przeliczyłam dziś wypada połowa czasu do zdjęcia szyny i powrotu na łono gryzienia;)
3 tygodnie i 2 dni czyli 23 dni jak dobrze pójdzie 2 maja zdejmujemy szynę. Ale coś wydaje mi się, że weekend majowy może przesunąć to o 2 lub 3 dni.
3 tygodnie i 2 dni czyli 23 dni jak dobrze pójdzie 2 maja zdejmujemy szynę. Ale coś wydaje mi się, że weekend majowy może przesunąć to o 2 lub 3 dni.
wtorek, 8 kwietnia 2014
sobota, 5 kwietnia 2014
Daj z siebie wszystko
"Daj z siebie wszystko
...cel jest tak blisko."
"Daj z siebie wszystko"
Bob One feat. Bas Tajpan
czwartek, 3 kwietnia 2014
Przegląd fotografii
Grupuję zdjęcia mojej twarzy przed i po operacją. Widać zmianę na BUZIUNI ;)
Dziś lepszy humor. Jem więcej, ale nadal męczę się tak samo. Po dwóch tygodniach waga spadła mi o 5 kg. Tworzę sobie listę rzeczy, które skonsumuje jak już będę mogła gryźć.
Tu poniżej szyna, która już jest w mojej buzi od 2 tygodni.

Dziś lepszy humor. Jem więcej, ale nadal męczę się tak samo. Po dwóch tygodniach waga spadła mi o 5 kg. Tworzę sobie listę rzeczy, które skonsumuje jak już będę mogła gryźć.
Tu poniżej szyna, która już jest w mojej buzi od 2 tygodni.
środa, 2 kwietnia 2014
Regeneracja
W domu.
Regeneracja.
Już po pierwszej wizycie kontrolnej. Wszystko ładnie się układa. Tylko ja ciągle głodna chodzę. Wszystko miksowane. Ale to już nie to samo. Nie ten sam smak. Moja teoria opiera się na Wgryzaniu, Gryzieniu, Kąsaniu, Odgryzaniu... :) Wczoraj wąchałam frytkę. Wzięłam i wąchałam. Strasznie chciałabym ją zjeść. Myślę, że zrobię listę rzeczy, które chcę mi się każdego dnia zjeść. OJ będzie z czego wybierać po zdjęciu szyny i gumek. Dziś "myłam" - przeszczotkowałam te zęby które się dało moja nowa filetowa szczoteczką. Są na niej hipuś, kotek i króliczek. Szczoteczka przeznaczona od 2 roku życia :)
Po lewej mój TORT urodzinowy ;)
Dostałam dużo życzeń urodzinowych. Śpiewane sto lat w samochodzie przez moja mamę i siostrę, w drodze do Łodzi na wizytę kontrolną. Mięsne życzenia od "siostry Habsburskiej" - już czekam na mięsne kawałki. Oby na początku maja :) I życzenia książkowe - wiedzą co lubię.
Ostatnio trochę na bakier jestem z czytaniem. Nawet z oglądaniem filmów jestem do tyłu. Nie mam ochoty. W tamtym tygodniu o 22 byłam wykończona. Teraz trochę dłużej śpię więc i później się kładę, ale i tak jakoś chęci do filmów nie mam.
Regeneracja.
Już po pierwszej wizycie kontrolnej. Wszystko ładnie się układa. Tylko ja ciągle głodna chodzę. Wszystko miksowane. Ale to już nie to samo. Nie ten sam smak. Moja teoria opiera się na Wgryzaniu, Gryzieniu, Kąsaniu, Odgryzaniu... :) Wczoraj wąchałam frytkę. Wzięłam i wąchałam. Strasznie chciałabym ją zjeść. Myślę, że zrobię listę rzeczy, które chcę mi się każdego dnia zjeść. OJ będzie z czego wybierać po zdjęciu szyny i gumek. Dziś "myłam" - przeszczotkowałam te zęby które się dało moja nowa filetowa szczoteczką. Są na niej hipuś, kotek i króliczek. Szczoteczka przeznaczona od 2 roku życia :)Po lewej mój TORT urodzinowy ;)
Dostałam dużo życzeń urodzinowych. Śpiewane sto lat w samochodzie przez moja mamę i siostrę, w drodze do Łodzi na wizytę kontrolną. Mięsne życzenia od "siostry Habsburskiej" - już czekam na mięsne kawałki. Oby na początku maja :) I życzenia książkowe - wiedzą co lubię.
Ostatnio trochę na bakier jestem z czytaniem. Nawet z oglądaniem filmów jestem do tyłu. Nie mam ochoty. W tamtym tygodniu o 22 byłam wykończona. Teraz trochę dłużej śpię więc i później się kładę, ale i tak jakoś chęci do filmów nie mam.
niedziela, 30 marca 2014
środa, 26 marca 2014
Długi męczący wydech
Dziś już jest tydzień po zabiegu. Dokładnie w środę na południe zabrano mnie na sale operacyjną. Co dziwne, nie denerwowałam się. To pewnie zasługa nowej koleżanki, która była też po tym zabiegu i jej niesamowity ekstrawertyzm przełamał mój introwertyzm. Czułam się bardzo dobrze. Potem przyszła noc po operacji, która była najdłuższa nocą mojego życia. Od 18 w środę do 6 rano w czwartek budziłam się co jakieś 30 minut. Pamiętam moją mamę i siostrę, że były na sali pooperacyjnej. Chciałam żeby ta noc się skończyła i żebym wróciła jak najszybciej na zwykłą sale. Opieka była świetna. A ja byłam tak bierna, że nie miałam nawet siły się na nic złościć. Opuchnięta jak chomik wróciłam w czwartek na salę. Z sondą w nosie i druga dziurką zatkaną, chyba po intubacji, oddychałam przez jeszcze nie zagumkowane zęby. Efekt - buzia w środku wyschnięta na wiór, a ja uśliniona jak pies Pawłowa. Nie mogłam spać w ogóle. Oczy zachodziły opuchlizną i miałam uczucie wielkiej senności bez wyspania się. Czwartek był straszny, ale w piątek było gorzej. Mimo tego, że zawsze staram sobie dawać rade z przeciwnościami i nie marudzić to miałam 30-sto sekundową myśl "Po co mi to było". Szybko przegoniłam ja z mojej głowy, bo robię to nie dla mojego widzimisię tylko dla sprawnego jedzenia i uniknięcia jakichś niemiłych komplikacji. Zaklejona jestem na budzi dodatkowymi plastrami, które mają ściągać szybciej opuchliznę. To jakiś program badawczy, chyba studenta, mojego profesora. Pierwsza próba założenia szyny i gumek w piątek po zabiegu nie wyszła - byłam za bardzo opuchnięta, a nos zatkany. specyfiki do nosa i jedna dziurka w miarę się odetkała. W sobotę podejście numer dwa. Buzia zamknięta, już nie ślinię się jak wściekła.
Dzięki mamie i siostrze, a przez weekend jeszcze cioci jakoś przetrwałam ten czas. Zastanawiam się czy tylko ja tak źle zniosłam zabieg? Zbyt mało się obawiałam? Czytałam pobierznie kilka blogów i obiesane było to tam jakoś tak pozytywnie. Może po powrocie do domu opisy tych osób przybladły i widziały one tylko lepszą stronę?
Niedziela była oczekiwaniem na poniedziałek i ubawem z kolegi z oddziału. Biegał on do pielęgniarek z byle bzdurą. My z dziewczynami - po różnych zabiegach - nie mogłyśmy mówić, za to on z urazem kości jarzmowej, nawijał jak wściekły. Piłkarz wiec na miejscu nie mógł usiedzieć.
W poniedziałek Pani doktor powiedziała, że świetnie sobie radze z sondą. Myślała, że będzie musiała usuwać ją w piątek kiedy miałam problemy z oddychaniem. I wpisując mnie wyjęła sondę. Teraz nos zatkany, ale staram się go oczyścić.
Zadowolona jestem już w domu. Czuję się trochę otępiała, zmęczona, z bijącym sercem i oczywiście ciągle głodna. Miksowane jedzenie nie jest tak samo dobre jak to gryzione.
Czyli to nie taki różowy obłoczek jak się zdawało. Prę do przodu. Z pomocą moich bliskich jest łatwiej. Byłam zdziwiona przez ten tydzień, który przebywałam w szpitalu, że tyle osób się o mnie martwi. Nawet takich, o których nie myślałam, że będą się tak przejmować.
W ich jest moja siła.
Dzięki mamie i siostrze, a przez weekend jeszcze cioci jakoś przetrwałam ten czas. Zastanawiam się czy tylko ja tak źle zniosłam zabieg? Zbyt mało się obawiałam? Czytałam pobierznie kilka blogów i obiesane było to tam jakoś tak pozytywnie. Może po powrocie do domu opisy tych osób przybladły i widziały one tylko lepszą stronę?
Niedziela była oczekiwaniem na poniedziałek i ubawem z kolegi z oddziału. Biegał on do pielęgniarek z byle bzdurą. My z dziewczynami - po różnych zabiegach - nie mogłyśmy mówić, za to on z urazem kości jarzmowej, nawijał jak wściekły. Piłkarz wiec na miejscu nie mógł usiedzieć.
W poniedziałek Pani doktor powiedziała, że świetnie sobie radze z sondą. Myślała, że będzie musiała usuwać ją w piątek kiedy miałam problemy z oddychaniem. I wpisując mnie wyjęła sondę. Teraz nos zatkany, ale staram się go oczyścić.
Zadowolona jestem już w domu. Czuję się trochę otępiała, zmęczona, z bijącym sercem i oczywiście ciągle głodna. Miksowane jedzenie nie jest tak samo dobre jak to gryzione.
Czyli to nie taki różowy obłoczek jak się zdawało. Prę do przodu. Z pomocą moich bliskich jest łatwiej. Byłam zdziwiona przez ten tydzień, który przebywałam w szpitalu, że tyle osób się o mnie martwi. Nawet takich, o których nie myślałam, że będą się tak przejmować.
W ich jest moja siła.
niedziela, 16 marca 2014
Czasami...
"Nie znalazłam na razie takich słów, które zdołałyby opisać to bezbrzeżne, beznadziejne znużenie, ogarniające nie ciało i myśl, lecz duszę. Dołącza do niego straszliwy lęk przed przyszłością, nawet tą szczęśliwą."
Lucy Maud Montgomery
Lucy Maud Montgomery
sobota, 15 marca 2014
Haczyk
Kobayashi - czyli moje haczyki. Na wejściu dr W. vel Młody rzuca mi tekst "Dziś powtórka z rozrywki?". Dr W. musiał jeszcze raz zrobić wycisk górnej szczęki na prośbę profesora. Dlatego powtórka, bo Kobayashi na górnej szczęce były jeszcze raz zakręcane. Już mniej bolało robota na cztery ręce ;) i tu pojawia się nowa postać nowy doktor. Szyna - dobra przymierzona "5 razy". Wszyscy życzyli mi powodzenia. Każdy z osoba. Pan z recepcji, Dr W., Dr W. - Młody, i nowy którego imienia nie znam - nazwę go oryginalnie - Nowy.
I zakochana jestem w nowych piosenkach. Piosenka z filmu "The First Time", którego fragmenty sobie ostatnio przypomniałam ;) Wszystko przez Stiles'a - ostatnie odcinki "Teen Wolf'a" są świetne - mroczne.
I w ogóle to wczoraj był Dzień 0 - tyle odliczania, ale jeszcze kilka dni ;)
I zakochana jestem w nowych piosenkach. Piosenka z filmu "The First Time", którego fragmenty sobie ostatnio przypomniałam ;) Wszystko przez Stiles'a - ostatnie odcinki "Teen Wolf'a" są świetne - mroczne.
"Silly Boy"
The Blue Van
I w ogóle to wczoraj był Dzień 0 - tyle odliczania, ale jeszcze kilka dni ;)
środa, 12 marca 2014
Guzik z pętelką
Origami, hiragami, sudoku... czyli coś koreańsko-chińsko-japońsko brzmiącego na moich zębach. Nie wiem jak nazywają się specjalistycznie te pętelki, ale mam ich chyba z 12 na zębach. Procedura raczej nie miła. Założenie druta, a potem "na chama" ciągniecie i zakręcanie pętelek przez ortodontę. Dr W. (młody) tracił cierpliwość, ale dał rade i po 2 h wyszłam od ortodonty. Było dużo "ochów" i "achów", ale w kontekście "O matko! Zęby mi się łamią!". Przyklejono mi też 4 zamki niżej na dolnych siekaczach i mam wielką przyjemność z dotknięcia fragmentu gładkości moich ząbków. To na prawdę bardzo, bardzo miłe ;)
Zabieg przesunięty na środę z piątku... Chyba trochę się ucieszyłam, bo przed wczoraj wyszła mi afta - znalazła sobie czas nie powiem!
poniedziałek, 10 marca 2014
Cytat na dziś... jak trafnie!
"Czasami życie obchodzi się z nami okrutnie, a my nie możemy nic na to poradzić".
"Oliver Twist"
Charles Dickens
"Oliver Twist"
Charles Dickens
...jakiś Ktoś
Mam wrażenie, że gdzieś jakiś Ktoś - "LOS" siedzi sobie wygodnie, z nogą przewieszoną przez podłokietnik tronu i bawi się patrząc w szklaną kulę mówi" Sprawdźmy czy jeszcze to wytrzyma".
Ostatnio żyję w stresie, coraz większym narastającym stresie. Kiedy wydaje mi się, że już nie może się nic więcej wydarzyć i stres łagodnieje, odchodzi pojawia się coś nowego. Dziś jest tak. Chce mi się odrobinę płakać. Jestem trochę pokłócona, z przewianą szyja - nie mam skrętu w prawo i jeszcze z aftą na dziąśle przed zabiegiem jak znalazł! Już mam coraz mniej siły;/
Ostatnio żyję w stresie, coraz większym narastającym stresie. Kiedy wydaje mi się, że już nie może się nic więcej wydarzyć i stres łagodnieje, odchodzi pojawia się coś nowego. Dziś jest tak. Chce mi się odrobinę płakać. Jestem trochę pokłócona, z przewianą szyja - nie mam skrętu w prawo i jeszcze z aftą na dziąśle przed zabiegiem jak znalazł! Już mam coraz mniej siły;/
niedziela, 9 marca 2014
Co za geny!
Siedzę sobie w pociągu w niedzielny poranek. Zamykam oczy - opalanie przez szybę. Otwieram oczy na którejś stacji, a tu ideał bruneta. 185 cm wzrostu na oko. Modny fryz przycięty po bokach z zawijasem włosów przez środek głowy. Jakiś sportowiec, bo z torbą do ćwiczeń. Kurteczka, butki, spodnie, słuchawki, ZAROŚCIK! Cudo! Nie jakaś tam lala, ale facet z magazynu mody dla mężczyzn z pazurem. "Ok" - myślę fajnie... G. by się już na niego szczerzyła i śliniła:P Rzut oka na kompana Pana Idealnego... CHWILA! Taki sam... Oczopląs? Szaleństwo? Za dużo słońca przez szybkę? W... Osz... Bliźniaki. Co za geny! Nie dość, że chodzące zewnętrzny ideał to x2 :D Mama musi być dumna ;Dczwartek, 6 marca 2014
Oni - Ja
Ludzie są rożni. Jedni są mili, drudzy wręcz przeciwnie. Inni słuchają, jeszcze inni chcą być wysłuchani. Na niektórych możesz liczyć, a niektórzy liczą na Ciebie. Nie można powiedzieć prawdziwych przyjacił poznaje się w biedzie... nie zawsze. Pomimo chęci pomocy nie każdy może ta pomoc ofiarować nawet jesli próbuje.
Trudno mi kogoś prosić o coś. Lubię polegać na sobie. Lubię robić niespodzianki. Nie wychylać się czasami też lubię. Ale czasami trzeba umieć poprosić, zrobić coś bez fanfaronów i przejść z czymś do porządku dziennego, nie czyniąc momentu przystrojonego girlandami.
Trudno mi kogoś prosić o coś. Lubię polegać na sobie. Lubię robić niespodzianki. Nie wychylać się czasami też lubię. Ale czasami trzeba umieć poprosić, zrobić coś bez fanfaronów i przejść z czymś do porządku dziennego, nie czyniąc momentu przystrojonego girlandami.
środa, 5 marca 2014
;///
Krwiodawcy poszukiwani.
Do zabiegu ktoś musi oddać dla mnie dwie jednostki krwi. Wiec potrzebne są mi dwie osoby, które będą mogły oddać krew. Czasu nie zbyt wiele, bo tak na prawdę 5 dni roboczych;/
Zaczynam być zrezygnowana.
Zamiast martwić się zabiegiem, i tym co po nim nastąpi to ja martwię się papierami i biurokracją;///
Do zabiegu ktoś musi oddać dla mnie dwie jednostki krwi. Wiec potrzebne są mi dwie osoby, które będą mogły oddać krew. Czasu nie zbyt wiele, bo tak na prawdę 5 dni roboczych;/
Zaczynam być zrezygnowana.
Zamiast martwić się zabiegiem, i tym co po nim nastąpi to ja martwię się papierami i biurokracją;///
wtorek, 4 marca 2014
"Zemsta ortodonty" - (całkiem niezła nazwa na thriller ;D)
Dziś kompleksowe 1,5 h u ortodonty. Wyciski, zdjęcia, niestosowne żarty, rozmowy i bazowe oczy ;P
10 dni do zabiegu - mieszane uczucia. Doktor W. mówi ze strach wiadomo jest, ale pacjenci mówią, że warto. Boję się całej tej oprawy. Ale miodem na serce jest młody doktor W. nie mylić z doktorem W. :)
No jest śliczny młody ;P ale... ale... pełen profesjonalizm - nie ma porozrywanych kącików ust, zawsze miło i fachowo ;)
Co do tytułowej "Zemsty..." - dostałam palcem w oko od młodego W. Niby przepraszam i takie tam ALE! coś mi się wydaje, że to za wszystkie podgryzania palców - a mówił że się nie obrażał ..yhy yhy yhy...jaaasne ;P
10 dni do zabiegu - mieszane uczucia. Doktor W. mówi ze strach wiadomo jest, ale pacjenci mówią, że warto. Boję się całej tej oprawy. Ale miodem na serce jest młody doktor W. nie mylić z doktorem W. :)
No jest śliczny młody ;P ale... ale... pełen profesjonalizm - nie ma porozrywanych kącików ust, zawsze miło i fachowo ;)
Co do tytułowej "Zemsty..." - dostałam palcem w oko od młodego W. Niby przepraszam i takie tam ALE! coś mi się wydaje, że to za wszystkie podgryzania palców - a mówił że się nie obrażał ..yhy yhy yhy...jaaasne ;P
poniedziałek, 3 marca 2014
Oscary!
Już znamy zwycięzców!
Pewniak do zdobycia największej liczby Oscarów, czyli "Zniewolony. 12 Years a Slave" - otrzymał tylko 3 statuetki na dziewięć nominacji. Oczywiście Najlepszy film znalazł się w tej puli. Jak da mnie zaskoczeniem jest "Gravity", gdzie patrzyłam na ten tytuł jako film, co najmniej wspierający, ważny ale bez szaleństwa. I tu zaskoczenie, bo na 10 nominacji aż siedem statuetek poszło w ręce oprawy filmowej i reżysera. Ja oczywiście czekałam na Oscara dla Jareda Leto... I SIĘ DOCZEKAŁAM!!! Rola była świetna, wczuł się i nadał jej barwę, a na Gali jego przemowa jaką wygłosił chwytała za serce. Oczywiście cieszy też Oscar dla "Her".
Przemowa Jared Leto Oscars 2014
Pewniak do zdobycia największej liczby Oscarów, czyli "Zniewolony. 12 Years a Slave" - otrzymał tylko 3 statuetki na dziewięć nominacji. Oczywiście Najlepszy film znalazł się w tej puli. Jak da mnie zaskoczeniem jest "Gravity", gdzie patrzyłam na ten tytuł jako film, co najmniej wspierający, ważny ale bez szaleństwa. I tu zaskoczenie, bo na 10 nominacji aż siedem statuetek poszło w ręce oprawy filmowej i reżysera. Ja oczywiście czekałam na Oscara dla Jareda Leto... I SIĘ DOCZEKAŁAM!!! Rola była świetna, wczuł się i nadał jej barwę, a na Gali jego przemowa jaką wygłosił chwytała za serce. Oczywiście cieszy też Oscar dla "Her".
Przemowa Jared Leto Oscars 2014

piątek, 28 lutego 2014
;/
Zostały równe dwa tygodnie do zabiegu. Polecenie od lekarza rodzinnego nie przeziębiać się. Stomatolog - wyślij mi zdjęcia "po" na priv. Znajomi: to "po" to będziemy pisać, a "przed" będziemy dzwonić. Z mówieniem będzie ciężko "po". Ja zaczynam panikować - nie mogę usnąć wieczorem - ale to pewnie przez wypicie litra Cherry Coke wczoraj ze znajomymi.
Coraz bliżej. Coraz bliżej.
Coraz bliżej. Coraz bliżej.
środa, 26 lutego 2014
Kobieta zmienia się z każdą godziną, w tej samej chwili śmieje się, płacze, kocha, nienawidzi.
Jak to bardzo pasuje do wczorajszego mojego humoru. Miedzy jestem szczęśliwa, niepewna. A potem "nienawidzę Cię mocą tysięcy słońc". Życie kobiety jest usłane hormonami jak gdzieś słyszałam lub czytałam. Ale czy ONI wiedzą co z nami robią przez kilka małych słów i gestów?
wtorek, 25 lutego 2014
niedziela, 23 lutego 2014
Sympozjum
O tym, że gdzie się spotkają dwie kobiety, tam temat zawsze schodzi na mężczyzn, to już od dawna wiadomo. ALE tam gdzie spotka się ich pięć to temat "PANÓW" jest ustalony po prostu od górnie. Wiec na sympozjum po seminaryjnym o Panach była gadka. Panie przysiadły na mnie. Dostałam naganę za brak bystrego spojrzenia. Śmiechu co nie mara. Nowe i stare sprawy wyszły znowu na światło dzienne. Świeżym okiem trzeba było spojrzeć na to co już myślałam, że jest zaklepane i uzgodnione. Trochę Ahów i Ehów, bo po Walentynkach. Do tego dodałyśmy porównywania i wspomnienia z naszych wojaży. Podsumowując 2 godziny to dla nas stanowczo za mało.
poniedziałek, 17 lutego 2014
Światowy Dzień Kota!
Prawdziwy kot...
Prawdziwe koty nigdy nie jedzą z miseczek (a przynajmniej z takich, które są oznaczone DLA KOTA).
Prawdziwe koty nigdy nie noszą obroży przeciw pchłom...
ani nie pojawiają się na kartkach urodzinowych...
ani nie gonią niczego, co ma w środku dzwoneczek.
Prawdziwe koty jedzą tarty. I podroby. I masło. I wszystko inne, co zostanie na stole.
Potrafią usłyszeć otwierające się drzwi lodówki dwa pomieszczenia dalej.
Prawdziwe koty nie potrzebują imion.
Ale często imionami są nazywane.
"Aarghwynochastądtydraniu" świetnie się nadaje.
"Kot w stanie czystym"
T. Pratchett, G. Jolliffe
piątek, 14 lutego 2014
"... w tej samej chwili śmieje się, płacze, kocha, nienawidzi."
Naszła mnie refleksja co do filmu i życia. Czy lepiej spróbować i żałować czy nie próbować i żyć uciechą krótkich chwil. Bo nikt nam nie gwarantuje, że jesli się odtworzymy przed kimś, kto nas rozumie, to ta osoba da nam więcej... da nam to swoje krwawiące serce wyrwane z klatki piersiowej i będzie biło ono dla nas. To ja twój zombie to dla Ciebie mój kawał cennego mięcha - serce.
Ktoś by mógł powiedzieć inaczej. Lepiej spróbować niż żałować, że się nie spróbowało. Tak to też prawda. Co jesli będzie żal nam tego co mami nam nasze oczy, rozmywa wzrok, daje wzrost adrenaliny i wyciska bez powodu łzy. Chce być ślina, lecz chcę też być słaba tak rola kobiety.
"Kobieta zmienia się z każdą godziną, w tej samej chwili śmieje się, płacze, kocha, nienawidzi.” - Dzieje Tristana i Izoldy
Ktoś by mógł powiedzieć inaczej. Lepiej spróbować niż żałować, że się nie spróbowało. Tak to też prawda. Co jesli będzie żal nam tego co mami nam nasze oczy, rozmywa wzrok, daje wzrost adrenaliny i wyciska bez powodu łzy. Chce być ślina, lecz chcę też być słaba tak rola kobiety.
"Kobieta zmienia się z każdą godziną, w tej samej chwili śmieje się, płacze, kocha, nienawidzi.” - Dzieje Tristana i Izoldy
czwartek, 13 lutego 2014
Shake
Już drugi raz udało mi się zrobić pełne 40 minut z Ewą;) Z maleńkimi przerwami, bo nie wyrabiam, ale już cała dawka wycisku za mną! A po Ćwiczeniach czas na małe rozluźnienie, czyli Zumba. Dziś znalazłam ruchy taneczne do "Shake" Victorii Justice. Miło się podskakiwało i shake'owało ;)
wtorek, 11 lutego 2014
Chce mi się soboty
Taki mam dziś humorek. Podskakuję, kręcę się, uśmiecham, szaleje... ogólnie rzecz biorąc... "I'm happy". To chyba efekt wczorajszego dobrego wieczoru z D. Z nim zawsze pełno śmiania + krwinki czerwone w produkcji - wino wytrawne jak zaleca Profesor! ;D
Pharrell Williams - Happy
Kim Cesarion - Undressed
Mrozu feat. Tomson - Jak nie my to kto
czwartek, 6 lutego 2014
A teraz! A teraz? A teraz...sobie poczytam ;)
Czyli po męczącym tygodniu, który jeszcze wcale się nie skończył, ja się wykończyłam. Przydadzą się kciuki na examy i zaliczenia.
Mądrości z notatek
- Zdrowie wiąże się z dostępną energią do wykonywania z sukcesem jakichś zadań.
- Zdrowie załamuje się kiedy brakuje energii i/lub zdolności do niesatysfakcjonującego sprostania wyzwaniom (zagrożeniom) i utrzymaniu poczucia sensu i równowagi wewnętrznej.
- Zdrowie załamuje się kiedy brakuje energii i/lub zdolności do niesatysfakcjonującego sprostania wyzwaniom (zagrożeniom) i utrzymaniu poczucia sensu i równowagi wewnętrznej.
środa, 5 lutego 2014
poniedziałek, 3 lutego 2014
Ja i wyzwanie
Wszyscy ćwiczą z Chodakowską, pokazują zdjęcia - metamorfozy. Ktoś krzyczy "To nie ona - to nie te same majtki", bo kto uwierzy, że można mieć dwie pary! Nie do pomyślenia! Wystarczy motywacji, żeby coś zmienić. Ja przyglądam się temu sceptycznie, ale ćwiczy koleżanka i jeszcze inna koleżanka i widać efekt, ale przecież nie tylko o niego tu chodzi. Żeby zdrowym być trzeba się ruszać. Uczę się na examin i w notatkach - aktywność fizyczna, mało soli, mało cukru, śniadania, bez podjadania, aktywność! Wszystko stosuję oprócz ćwiczeń. I tak jakoś to gadanie mnie wzięło! I spróbowałam - SKALPEL. Nie łatwa to sztuka - bez kondycji człowiek, wrak zardzewiały. Pomalutku, stopniowo. Po 10 minutach następny dzień na drewnianych nogach. Znów próbuje kolejne 10 minut, daję rade. Nastopny dzień 20 minut. Zdjęcia zrobione, wymiary pobrane. Chcę wytrwać! Może w końcu dam radę pełnym 40 minutom. Czyli co dam radę? Codziennie ćwiczyć pomału dobijać do 40 minut dziennie, codzienne ćwiczyć jedynie z wyjątkami niezwykłej wagi. Bez wymówek! Trzymajcie kciuki za oportunistę wszelkiego fitnessu!
niedziela, 2 lutego 2014
Weekend
Weekend jeszcze się nie skończył, a już przyniósł kozaczki w kolorze szmaragdowym, na niebotycznych obcasach kupione na promocji. Kilka ozdób do pokoju - ramki, ozdobne poduszki i coś na półkę - "Wielki Gatsby" F. S. Fitzgerald'a. Wielkie kolczyki z masy perłowej dołączyły dziś.
poniedziałek, 27 stycznia 2014
Książka za 1 zł
Lubię sobie coś kupić. Lubie kupić sobie książkę. A już na prawdę to lubię sobie kupić coś okazyjnie, a jesli jest to książka, to już w ogóle! Tak też całkiem przypadkiem, przez grafikę sowy czytającej "Trafy wybór", trafiłam na akcje strony kodyrabatowe.pl i wydawnictwa znak.com.pl. Z pośród 250 książeczek pierwsze 200 osób mogło kupić je taniej. Dużo taniej, bo za jedyne 1 zł. Ciekawych było kilka, ale ja wybrałam "Złote żniwa. Rzecz o tym, co się działo na obrzeżach zagłady Żydów" J. T. Gross i I. Grudzińskiej-Gross. Walka z padającym serwerem była nierówna i tak zamiast robić to jakieś, góra, trzy minuty, siedziałem prawie dwie godziny. Ale co książka ucieszy to da się wybaczyć systemowi jego braki :)
czwartek, 23 stycznia 2014
poniedziałek, 20 stycznia 2014
czwartek, 16 stycznia 2014

Nominacje poszły w ruch!
Oscary 2014
Jak wiadomo Golden Globes zawsze zwiastują i zapowiadają co ciekawego będzie czekać nas na Gali Oscarów. Także też bez pomyłki mamy w gronie wielokrotnych nominacji: "American Hustle", "Grawitacja", "Zniewolony. 12 Years a Slave", "Nebraska", "Kapitan Phillips", "Witaj w klubie", "Wilk z Wall Street", "Ona", "Tajemnica Filomeny". Cieszy też oko, że w gronie nominowanych są filmy, na które czekam, a nie pojawiły się na Złotych Globach, czyli "Labirynt" i The "Invisible Woman".
Obstawiam Oscary dla filmów: "Ona" - scenariusz oryginalny, "American Hustle" - najlepszy film, "Witaj w klubie" - aktor drugoplanowy, charakteryzacja.
Tymczasem obejrzałam "Witaj w klubie". Film dobry, czasami z uśmiechem, ale bez różowych okularów. Świetnie zagrane role prze McConaughey'ego i Leto. Po trochu historii i socjologii. I w brew pozorom nie "ku pokrzepieniu serc", lecz ku udręczeniu - tak to się wszystko, po prostu kręci.
wtorek, 14 stycznia 2014
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Golden Globes - Nagrody rozdane!
Czyli czekają mnie seanse, żeby się utwierdzić lub zaprzeczyć ;)
Kilka z nominowanych jest na mojej liście - do obejrzenia - od jakiegoś czasu, to: "Grawitacja", "American Hustle", "Ona". Przyciągnęły mnie nazwiska Bullock, Clooney, Cooper, Bale, Lawrence, Phoenix. Nietypowość obsadzenia - z mojego punktu widzenia - aktorów w "Grawitacji", śmietanki moich ulubionych aktorów w "American Hustle", i piękno historii w filmie "Ona".
Z zaproponowanych zainteresował mnie "Witaj w klubie". To przez wzgląd przez J. Leto chcę obejrzeć ten film. Wilka fanka jego głosu i brzmienia Marsów. Choć mogą się zdarzyć głosy ze Jared nie powinien zabierać się do gry aktorskiej, to ja jednak nie jestem zawiedziona przez filmy w których go obejrzałam - "Requiem dla snu", "Pan życia i śmierci", "Rozdział 27" i oczywiście "Mr. Nobody". Umiejętność wcielania się przez niego w postacie jest godna podziwu. Zainteresował mnie także "Sierpień w hrabstwie Osage" - Roberts i Streep czyli trzeba, po prostu trzeba obejrzeć.
Moje małe radości to wygrana "American Hustle" w kategorii najlepszy musical lub komedia, nagroda dla Jareda Leto za role drugoplanową w "Witaj w klubie" i w tej samej kategorii dla aktorki Jennifer Lawrence w filmie "American Hustle".
Ze strony uczynnej nominacja dla Coldplay za piosenkę "Atlas" do filmu "Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia".
Kilka z nominowanych jest na mojej liście - do obejrzenia - od jakiegoś czasu, to: "Grawitacja", "American Hustle", "Ona". Przyciągnęły mnie nazwiska Bullock, Clooney, Cooper, Bale, Lawrence, Phoenix. Nietypowość obsadzenia - z mojego punktu widzenia - aktorów w "Grawitacji", śmietanki moich ulubionych aktorów w "American Hustle", i piękno historii w filmie "Ona".
Moje małe radości to wygrana "American Hustle" w kategorii najlepszy musical lub komedia, nagroda dla Jareda Leto za role drugoplanową w "Witaj w klubie" i w tej samej kategorii dla aktorki Jennifer Lawrence w filmie "American Hustle".
Ze strony uczynnej nominacja dla Coldplay za piosenkę "Atlas" do filmu "Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia".
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)































