Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabieg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabieg. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 maja 2014

Zdjęcia

Wczoraj zrobiłam sobie RTG boczne i pantomogram. Zdejmowanie planowo już jutro, ale jakoś w to nie wierzę. Czasami wydaje mi się, że to jakiś żart, że mam zakneblowana buzię, a tam wszystko jest dobrze zrośnięte. Jakby nie patrzeć jutro będzie 7 tygodni od zabiegu. Tydzień dłużej niż powinno być, ale w sumie szynę zakładałam dopiero w sobotę po zabiegu - moje pamiętne duszenie się ;/. Wszyscy pytają o planowana ucztę:) Pewnie coś skubnę miękkiego. Obecnie co nie zjadłabym to jest mi niedobrze - mięta, herbata gorzka w pogotowiu.

Pisanie mgr wre...obecny etap - TABELKI! Dużo tabelek i kminienie tego czy to, to wcisnąć czy nie to, co wkleić, i co to wszystko znaczy ;)

środa, 30 kwietnia 2014

Hunger Week

Głodny tydzień czas zacząć!
W sumie to zostało już 6 dni...oby --> fingers crossed

Głód doskwiera mimo jedzenia, które już staje się obojętne. Czasami kilka lepszych dni kiedy robię sobie jedzenie regularnie i chce mi się zjeść, potem przechodzi w dni kiedy zjem, ale i tak czuję głód i smutno mi. Nie złoszczę się zbytnio tylko smutno się robi :(
Pisanie mgr w połowie i trzeba się spinać, a jak to robić jak się jest głodnym, zmęczonym, zdenerwowanym i w ogóle... Znów - z jednej strony chce już przyszłą środę - z drugiej jak najdłużej niech się ciągnie i napisze coś sensownego żeby mój promotor nie zrobił ze mnie krajanki po świątecznej.

Na uczelni było dużo przyglądania się innych, ale też wyrozumiałości.

wtorek, 22 kwietnia 2014

Jednak jeszcze dwa tygodnie.


Wizyta kontrolna przebiegłam gładko. Pochwała za fundę i za zadbane zęby, "do których nie można było się przyczepić" i byle tak przez następne dwa tygodnie. Bo najprawdopodobniej zdejmujemy gumki i szynę 7 maja.

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Ładnie Ci w niebieksim

Już chyba to zaliczyłam. Brak rozpoznawania przez ludzi. Kiedy idę sama nikt nie odpowiada na moje "Dzień Dobry!". Jesli jestem z kimś z rodziny lub znajomym to wtedy następuje powolne rozpoznawanie przez dedukcyjne powiązanie. Wice przyglądając się mówią coś w stylu: "Tak patrze jak Ci ładnie w tym niebieskim" zamiast "Patrze i nie mogę poznać. Co z buzią???!"

środa, 2 kwietnia 2014

Regeneracja

W domu.

Regeneracja.

Już po pierwszej wizycie kontrolnej. Wszystko ładnie się układa. Tylko ja ciągle głodna chodzę. Wszystko miksowane. Ale to już nie to samo. Nie ten sam smak. Moja teoria opiera się na Wgryzaniu, Gryzieniu, Kąsaniu, Odgryzaniu... :) Wczoraj wąchałam frytkę. Wzięłam i wąchałam. Strasznie chciałabym ją zjeść. Myślę, że zrobię listę rzeczy, które chcę mi się każdego dnia zjeść. OJ będzie z czego wybierać po zdjęciu szyny i gumek. Dziś "myłam" - przeszczotkowałam te zęby które się dało moja nowa filetowa szczoteczką. Są na niej hipuś, kotek i króliczek. Szczoteczka przeznaczona od 2 roku życia :)







Po lewej mój TORT urodzinowy ;)

Dostałam dużo życzeń urodzinowych. Śpiewane sto lat w samochodzie przez moja mamę i siostrę, w drodze do Łodzi na wizytę kontrolną. Mięsne życzenia od "siostry Habsburskiej" - już czekam na mięsne kawałki. Oby na początku maja :) I życzenia książkowe - wiedzą co lubię.


Ostatnio trochę na bakier jestem z czytaniem. Nawet z oglądaniem filmów jestem do tyłu. Nie mam ochoty. W tamtym tygodniu o 22 byłam wykończona. Teraz trochę dłużej śpię więc i później się kładę, ale i tak jakoś chęci do filmów nie mam.

środa, 26 marca 2014

Długi męczący wydech

Dziś już jest tydzień po zabiegu. Dokładnie w środę na południe zabrano mnie na sale operacyjną. Co dziwne, nie denerwowałam się. To pewnie zasługa nowej koleżanki, która była też po tym zabiegu i jej niesamowity ekstrawertyzm przełamał mój introwertyzm. Czułam się bardzo dobrze. Potem przyszła noc po operacji, która była najdłuższa nocą mojego życia. Od 18 w środę do 6 rano w czwartek budziłam się co jakieś 30 minut. Pamiętam moją mamę i siostrę, że były na sali pooperacyjnej. Chciałam żeby ta noc się skończyła i żebym wróciła jak najszybciej na zwykłą sale. Opieka była świetna. A ja byłam tak bierna, że nie miałam nawet siły się na nic złościć. Opuchnięta jak chomik wróciłam w czwartek na salę. Z sondą w nosie i druga dziurką zatkaną, chyba po intubacji, oddychałam przez jeszcze nie zagumkowane zęby. Efekt - buzia w środku wyschnięta na wiór, a ja uśliniona jak pies Pawłowa. Nie mogłam spać w ogóle. Oczy zachodziły opuchlizną i miałam uczucie wielkiej senności bez wyspania się. Czwartek był straszny, ale w piątek było gorzej. Mimo tego, że zawsze staram sobie dawać rade z przeciwnościami i nie marudzić to miałam 30-sto sekundową myśl "Po co mi to było". Szybko przegoniłam ja z mojej głowy, bo robię to nie dla mojego widzimisię tylko dla sprawnego jedzenia i uniknięcia jakichś niemiłych komplikacji. Zaklejona jestem na budzi dodatkowymi plastrami, które mają ściągać szybciej opuchliznę. To jakiś program badawczy, chyba studenta, mojego profesora. Pierwsza próba założenia szyny i gumek w piątek po zabiegu nie wyszła - byłam za bardzo opuchnięta, a nos zatkany. specyfiki do nosa i jedna dziurka w miarę się odetkała. W sobotę podejście numer dwa. Buzia zamknięta, już nie ślinię się jak wściekła.
Dzięki mamie i siostrze, a przez weekend jeszcze cioci jakoś przetrwałam ten czas. Zastanawiam się czy tylko ja tak źle zniosłam zabieg? Zbyt mało się obawiałam? Czytałam pobierznie kilka blogów i obiesane było to tam jakoś tak pozytywnie. Może po powrocie do domu opisy tych osób przybladły i widziały one  tylko lepszą stronę?
Niedziela była oczekiwaniem na poniedziałek i ubawem z kolegi z oddziału. Biegał on do pielęgniarek z byle bzdurą. My z dziewczynami - po różnych zabiegach - nie mogłyśmy mówić, za to on z urazem kości jarzmowej, nawijał jak wściekły. Piłkarz wiec na miejscu nie mógł usiedzieć.
W poniedziałek Pani doktor powiedziała, że świetnie sobie radze z sondą. Myślała, że będzie musiała usuwać ją w piątek kiedy miałam problemy z oddychaniem. I wpisując mnie wyjęła sondę. Teraz nos zatkany, ale staram się go oczyścić.
Zadowolona jestem już w domu. Czuję się trochę otępiała, zmęczona, z bijącym sercem i oczywiście ciągle głodna. Miksowane jedzenie nie jest tak samo dobre jak to gryzione.

Czyli to nie taki różowy obłoczek jak się zdawało. Prę do przodu. Z pomocą moich bliskich jest łatwiej. Byłam zdziwiona przez ten tydzień, który przebywałam w szpitalu, że tyle osób się o mnie martwi. Nawet takich, o których nie myślałam, że będą się tak przejmować.

W ich jest moja siła.

sobota, 15 marca 2014

Haczyk

Kobayashi - czyli moje haczyki. Na wejściu dr W. vel Młody rzuca mi tekst "Dziś powtórka z rozrywki?". Dr W. musiał jeszcze raz zrobić wycisk górnej szczęki na prośbę profesora. Dlatego powtórka, bo Kobayashi na górnej szczęce były jeszcze raz zakręcane. Już mniej bolało robota na cztery ręce ;) i tu pojawia się nowa postać nowy doktor. Szyna - dobra przymierzona "5 razy". Wszyscy życzyli mi powodzenia. Każdy z osoba. Pan z recepcji, Dr W., Dr W. - Młody, i nowy którego imienia nie znam - nazwę go oryginalnie - Nowy.

I zakochana jestem w nowych piosenkach. Piosenka z filmu "The First Time", którego fragmenty sobie ostatnio przypomniałam ;) Wszystko przez Stiles'a - ostatnie odcinki "Teen Wolf'a" są świetne - mroczne.


"Silly Boy"

The Blue Van


I w ogóle to wczoraj był Dzień 0 - tyle odliczania, ale jeszcze kilka dni ;)

środa, 12 marca 2014

Guzik z pętelką

Origami, hiragami, sudoku... czyli coś koreańsko-chińsko-japońsko brzmiącego na moich zębach. Nie wiem jak nazywają się specjalistycznie te pętelki, ale mam ich chyba z 12 na zębach. Procedura raczej nie miła. Założenie druta, a potem "na chama" ciągniecie i zakręcanie pętelek przez ortodontę. Dr W. (młody) tracił cierpliwość, ale dał rade i po 2 h wyszłam od ortodonty. Było dużo "ochów" i "achów", ale w kontekście "O matko! Zęby mi się łamią!".

Przyklejono mi też 4 zamki niżej na dolnych siekaczach i mam wielką przyjemność z dotknięcia fragmentu gładkości moich ząbków. To na prawdę bardzo, bardzo miłe ;)

Zabieg przesunięty na środę z piątku... Chyba trochę się ucieszyłam, bo przed wczoraj wyszła mi afta - znalazła sobie czas nie powiem!


środa, 5 marca 2014

;///

Krwiodawcy poszukiwani.
Do zabiegu ktoś musi oddać dla mnie dwie jednostki krwi. Wiec potrzebne są mi dwie osoby, które będą mogły oddać krew. Czasu nie zbyt wiele, bo tak na prawdę 5 dni roboczych;/

Zaczynam być zrezygnowana.
Zamiast martwić się zabiegiem, i tym co po nim nastąpi to ja martwię się papierami i biurokracją;///