Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Film. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 stycznia 2015

Jako żecze mój filmowy gust!

Zgodnie z moimi ocenami na portalu miłośników filmów filmweb.pl w tym roku obejrzałam 55 filmów dzięki czemu takze dopełniając wyzwania obejrzenia 52 filmów w 2014 roku.

A więc...





Jestem trochę zawiedziona co do filmu Ten niezręczny moment. That Awkward Moment. 2014. Bardzo czekałam na ten film, ale to jakiś niewypał. A szkoda, szkoda. Widziałam potencjał, ale wychodzi na to, że nie ocenia się filmu po jego trailerze. Podobnie, ale nieco inaczej zawiodłam się na Grand Budapest Hotel. The Grand Budapest Hotel. 2014. Gatunek, w którym utrzymany jest film jest dość dziwny. Jest ostry. Chyba nazbyt ostry jak na ...czarna komedie? Za to kreacje aktorskie są świetnie dopracowane. Coś zupełnie innego dla początkującego "oglądacza filmów".






Bardzo podobały mi się w tym roku filmy:
  1.  Zimowa opowieść. Winter's Tale. 2014. -  Zakochałam się w tej historii. Miłość i magia. Czegóż chcieć więcej!!!
  2. Gwiazd naszych wina. The Fault in Our Stars. 2014.  - Inny niż książka. Bardzo mi się podobał
  3. Mój przyjaciel Hachiko. Hachi: A Dog's Tale. 2009. - Piękna prawdziwa historia przywiązania, oparta na prawdziwych wydarzeniach.
  4. Mikołajek. Le Petit Nicolas. 2009. - Autentycznie zabawny!
  5. Raport mniejszości. Minority Report. 2002. - Nie lubię Cruise, ale był świetny. Film, któremu należny się uznanie.
  6. Lucy. 2014. - To nie tylko kino przyszłości. To nie historia przyszłości. Jest głębia. Jest akcja.
  7. Kumple od kufla. Drinking Buddies. 2013. - O uczuciach inaczej.
  8. Witaj w klubie. Dallas Buyers Club. 2013. - Prawdziwa historia. Trochę nazbyt biologiczna. Ale świetny Leto! Świetny McConaughey!
  9. Jeżeli nadejdzie jutro. How I Live Now. 2013. - O czasach wojny, która dzieje się tu i teraz. O rzeczywistości. Delikatna.
  10. Idealne matki. Adore. 2013. - Niesamowity!
  11. Więzień labiryntu. The Maze Runner. 2014. - Tego się nie spodziewałam. Fabuła mnie zaskoczyła. Jeszcze bardziej chce przeczytać książkę. Rośnie nam kolejny świetny kator młodego pokolenia. Co ja gadam już jest - Dylan O'Brien.
  12. Atlas chmur. Cloud Atlas. 2012. - Na początku natłok informacji. Zbyt wiele zmian, historii. Łasząc się tworzy coś wspaniałego. Chce się więcej i więcej!
  13. Czarownica. Maleficent. 2014. - Angelina wspaniała. Efekty wspaniałe. Historia wspaniała. Wspaniała Czarownica!
  14. Miłość bez końca. Endless Love. 2014. - Ech ta niezwyciężona miłość!
  15. Palo Alto. 2013. - O trudnym byciu nastolatkiem. Niestandardowy.

wtorek, 9 grudnia 2014

Stos ...nowy i hand-made bombeczka ;)


Dawno obiecany Bettelheim.
Zakupy za grosze na allegro - "Lektor".
Antykwariat dał mi "ROK 1984" - myślę, że do treści taka oprawa będzie miała znaczenie.
"Gwiazd naszych wina" - obejrzałam już film więc KSIĄŻECZKA KSIĄŻECZKA!!!
Czekam na film więc - "Na końcu tęczy" ;)

I moja bombeczka z cekinów spędziłam nad nią kilka wieczorów i ciągle brakowało mi cekinów :)

poniedziałek, 3 marca 2014

Oscary!

Już znamy zwycięzców!

Pewniak do zdobycia największej liczby Oscarów, czyli "Zniewolony. 12 Years a Slave" - otrzymał tylko 3 statuetki na dziewięć nominacji. Oczywiście Najlepszy film znalazł się w tej puli. Jak da mnie zaskoczeniem jest "Gravity", gdzie patrzyłam na ten tytuł jako film, co najmniej wspierający, ważny ale bez szaleństwa. I tu zaskoczenie, bo na 10 nominacji aż siedem statuetek poszło w ręce oprawy filmowej i reżysera. Ja oczywiście czekałam na Oscara dla Jareda Leto... I SIĘ DOCZEKAŁAM!!! Rola była świetna, wczuł się i nadał jej barwę, a na Gali jego przemowa jaką wygłosił chwytała za serce. Oczywiście cieszy też Oscar dla "Her".

Przemowa Jared Leto Oscars 2014




czwartek, 16 stycznia 2014




Nominacje poszły w ruch!


Oscary 2014




Jak wiadomo Golden Globes zawsze zwiastują i zapowiadają co ciekawego będzie czekać nas na Gali Oscarów. Także też bez pomyłki mamy w gronie wielokrotnych nominacji: "American Hustle", "Grawitacja", "Zniewolony. 12 Years a Slave", "Nebraska", "Kapitan Phillips", "Witaj w klubie", "Wilk z Wall Street", "Ona", "Tajemnica Filomeny". Cieszy też oko, że w gronie nominowanych są filmy, na które czekam, a nie pojawiły się na Złotych Globach, czyli "Labirynt" i The "Invisible Woman".

Obstawiam Oscary dla filmów: "Ona" - scenariusz oryginalny, "American Hustle" - najlepszy film, "Witaj w klubie" - aktor drugoplanowy, charakteryzacja.

Tymczasem obejrzałam "Witaj w klubie". Film dobry, czasami z uśmiechem, ale bez różowych okularów. Świetnie zagrane role prze McConaughey'ego i Leto. Po trochu historii i socjologii. I w brew pozorom nie "ku pokrzepieniu serc", lecz ku udręczeniu - tak to się wszystko, po prostu kręci.

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Golden Globes - Nagrody rozdane!

Czyli czekają mnie seanse, żeby się utwierdzić lub zaprzeczyć ;)
Kilka z nominowanych jest na mojej liście - do obejrzenia - od jakiegoś czasu, to: "Grawitacja", "American Hustle", "Ona". Przyciągnęły mnie nazwiska Bullock, Clooney, Cooper, Bale, Lawrence, Phoenix. Nietypowość obsadzenia - z mojego punktu widzenia - aktorów w "Grawitacji", śmietanki moich ulubionych aktorów w "American Hustle", i piękno historii w filmie "Ona".



Z zaproponowanych zainteresował mnie "Witaj w klubie". To przez wzgląd przez J. Leto chcę obejrzeć ten film. Wilka fanka jego głosu i brzmienia Marsów. Choć mogą się zdarzyć głosy ze Jared nie powinien zabierać się do gry aktorskiej, to ja jednak nie jestem zawiedziona przez filmy w których go obejrzałam - "Requiem dla snu", "Pan życia i śmierci", "Rozdział 27" i oczywiście "Mr. Nobody". Umiejętność wcielania się przez niego w postacie jest godna podziwu. Zainteresował mnie także "Sierpień w hrabstwie Osage" - Roberts i Streep czyli trzeba, po prostu trzeba obejrzeć.




Moje małe radości to wygrana "American Hustle" w kategorii najlepszy musical lub komedia, nagroda dla Jareda Leto za role drugoplanową w "Witaj w klubie" i w tej samej kategorii dla aktorki Jennifer Lawrence w filmie "American Hustle".
























Ze strony uczynnej nominacja dla Coldplay za piosenkę "Atlas" do filmu "Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia".

piątek, 3 stycznia 2014

Podsumowanie filmowe i książkowe roku

Moje małe podsumowanie tego roku. Wiec nagrody rozdano - Oscary i Maliny. To moje subiektywno-obiektywne podsumowanie tego co obejrzałam/przeczytałam, jakie wywarło na mnie wrażenie w stosunku do pozycji, po które sięgnąłem w tym roku i kiedy kiedykolwiek wcześniej.



















Najlepsza książka przeczytana w 2013, goes to: 

Zaklęci w czasie - Audrey Niffenegger 

Dlaczego?
Dobry realizm. Ponad "czasowa" miłość. Wspaniały główny bohater. Ciekawe postaci. Coś niezwykłego, w jakby się miało zadawać, zwykłym świecie.

Wymęczona, czyli dobrnęłam do końca, Malina dla:

Dracula: Nieumarły - Dacre Stoker, Ian Holt

Dlaczego?
Bo nie robi się na nazwisku pra pra pra... ciotecznego dziadka książki, nawiązując do klasyka literatury fantastycznej!

FILMY!

Doprawdy ograniczyłam się tylko do kilku pozycji ;)

 
WOW! Nie oczekiwałam tego po tych filmach, czyli niemałe zaskoczenie roku 2013:
Stoker

Lektor
Poradnik pozytywnego myślenia
Nick i Norah
Między wierszami
The First Time
Lista Schindlera
Najlepsze najgorsze wakacje
Nietykalni

Największe zawody filmowe, czyli długo czekałam i szału nie było, oględnie 
mówiąc:
Kac Vegas 3
Odwróceni zakochani
Wieczór panieński
Intruz
Piękne istoty
Dary Anioła: Miasto kości
Yuma
Magic Mike

wtorek, 26 listopada 2013



Z serii - znalezione niekradzione. Piosenka Bardzo Pozytywna. Znaleziona dzięki filmowi "Stuck In Love", który polecam wszystkim, którzy chcą się trochę pośmiać i wzruszyć, czyli o życiu zwyczajnie niezwykle. 

A co do innych filmów w tej tematyce, zachęcam do obejrzenia "Nietykalnych" z 2011 roku. Nie wiem dlaczego tak długo się mu opierałam. Myślałam, że to poważne kino w stylu - "jak mnie obejrzysz to będziesz zdołowana". To jednaki kino w stylu - "zrobi Ci się lżej i się uśmiechniesz" - czyli o życiu po prostu.

niedziela, 24 listopada 2013

Za mało

Niektórzy twierdzą, że wojna to czas kiedy najlepiej można zbić majątek. Oskar Schindler wyszedł własnie z tego założenia. I dorobił się 350... za mało... 800... za mało... 1100 żyć i nadal twierdził, że to za mało.


7 Oskarów, mnóstwo polskich aktorów, Spielberg jako reżyser, zdjęcia Janusza Kamińskiego, znane nazwiska Hollywood i historia o strasznych czasach i człowieku, który pozostał człowiekiem. Mimo wojny, która wyzwala w ludziach najgorsze instynkty.

To jeden z tych filmów, które trzeba obejrzeć. Często jednak w zetknięciu z codziennym dniem wydaje się zbyt przytłaczający. Jest jednak warty każdej minuty. Choć myślałam, że będę musiała "przebrnąć" przez 3 godziny, to tak na prawdę on mnie pochłonął. Pochłonął mnie Oskar Schindler, który był nie tyle człowiekiem potężnym, ile sprytnym i inteligentnym w sowich poczynaniach. Najpierw - dobry piar, znajomości, potem kilkoro ludzi chcących coś zyskać. I nagle nie wiem, w którym momencie Oskar Schindler staje się Stern'em, swoim księgowym. Dla mnie to on wzniecił iskrę, która paliła się w głównym bohaterze.


Dlaczego uważam Oskara Schindler'a za inteligentnego, a nie tylko dobrego człowieka? On miał władzę. Jak w rozmowie z Goeth'em, diabolicznym komendantem obozu w Płaszowie, dał przykład, że są ludzie którzy przestrzegają prawa i ci którzy mają władzę. Przestrzegając prawa lub je łamiąc mamy dwa wyjścia z sytuacji. Tak widzę postać Goeth'a.
Zaskakujące?
On pomimo, że był okrutnikiem, przestrzegał założeń, które kształtowały go nie dając mu myśleć jak wolnemu człowiekowi. Schindler było inny, on był ponad prawo. Był inteligentny, ponieważ umiał wznieść się nad dwukierunkowość prawa. Tworzył zasady, o których inni ludzie jago czasów bali się nawet pomyśleć. On miał władzę nad listą nakazów. Zatem mógł przestrzegać bądź łamać prawo i jeszcze ustalać zasady świata w którym chciał żyć. Był władcą. Posługiwał się zasadami, w których człowiek był ważny, mimo że przez innych uznany za szczura dla niego był tym konkretnym człowiekiem z listy. Nie punktem na kartce papieru, lecz twarzą, historią, którą mógł przywołać w myśli. I było ich wciąż za mało.

Lista Schindlera to film o Holokauście, zbrodni, nadziei, strachu, podstępach, dobroci i okrucieństwie. To film o planie, który nabierał znaczenia dzięki ludziom, którzy byli tymi konkretnymi historiami. Film o człowieku ponad wartości kończące się na przetrwaniu podczas wojny.


piątek, 22 listopada 2013

Recenzja?

"O czym mówimy, kiedy mówimy o miłości?"

Stuck in Love, to film z 2012 roku, opowiadający historię pisarza, który nie może pogodzić się z rozstaniem z żoną, pisarką nie potrafiącą wybaczyć matce, i pisarzu, który zaczyna doświadczać miłości. Pisarze. Wszystko zostaje w rodzinie - chciałoby się powiedzieć - ponieważ to ojciec, córka i syn.

Film ukazuje z pozoru niezwykłą rodzinę "piszącą", gdzie jednak każdy ma dobrze znane kłopoty gdyż, "utknął w miłości" jeśli dosłownie przetłumaczyć tytuł. Każdy odrobinę inaczej.

Osobiście czekałam na ten film bardzo długo, chyba już prawie rok. Ale po wyświetleniu na festiwalu w Toronto nie był wyświetlany w kinach. Dziś jednak go dorwałam i obejrzałam. Powiem - warto było czekać. Film porusza wieloaspektowość miłości. Lubię filmy gdzie jakiś problem pokazany jest przekrojowo. Tu można ujrzeć miłość nie tylko na różnych etapach jej rozwoju, odmiennym podejściu bohaterów do "wielkiej miłości", ale też jej wyróżniającej się obecności na etapach życia ludzkiego.

Obsada! Greg Kinnear to jeden z moich ulubionych aktorów - dlaczego - po prostu czuje się jego naturalność w każdej roli. Tak jakby był tam zanim powstał film. Byłabym zbyt wielka idealistką gdybym oglądała film tylko dla niego. Przyciągnęły mnie też nowe twarze. Trochę znane twarze. Collins, Liberato i Lerman. Dali radę. To mnie cieszy kiedy po obejrzeniu filmu z młodymi gwiazdami nie widzę w nich tylko celebrantów, których się hołubi za buzię, protekcję czy fotki z magazynów plotkarskich, ale utalentowanych ludzi, którzy świetnie grają. Oczywiście muszę wspomnieć Jennifer Connelly, która wiecznie myli mi się z Demi Moore - wiem... . I młodego niezwykle uroczego Nathaniel'a Marvin'a Wolff'a. Zauroczyła mnie jego postać, która w mojej osobistej ocenie, przeszła najwięcej. Ale to obejrzyjcie już sami.

Polecam!
8/10



wtorek, 29 października 2013

...z nadziei

Z założenia film o człowieku miał opowiadać, ale wielu zdawało się, że będzie o tym człowieku, którego znają. Dla mnie film opowiadał o człowieku, jako człowieku.

Życie nas kształtuje. Zmieniamy się przez to czego doświadczamy. Czasami to zmiany na lepsze, czasami na gorsze - w ocenie innych lub nas samych. Trzeba jednak pamiętać, że pozostaje w nas ta część, która się nie zmienia.

Ten człowiek był już przedstawiany na rożne sposoby. To nie ideał, to nie osoba która znalazła się w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie. To nie figura. To człowiek.

To czego doświadczyli ludzie w tamtych czasach i ich pragnienia były także i w nim. I tak w nadziei dano im człowieka, człowieka którego potrzebowali bo był, chciał i doświadczał tego co oni.