wtorek, 29 października 2013

...z nadziei

Z założenia film o człowieku miał opowiadać, ale wielu zdawało się, że będzie o tym człowieku, którego znają. Dla mnie film opowiadał o człowieku, jako człowieku.

Życie nas kształtuje. Zmieniamy się przez to czego doświadczamy. Czasami to zmiany na lepsze, czasami na gorsze - w ocenie innych lub nas samych. Trzeba jednak pamiętać, że pozostaje w nas ta część, która się nie zmienia.

Ten człowiek był już przedstawiany na rożne sposoby. To nie ideał, to nie osoba która znalazła się w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie. To nie figura. To człowiek.

To czego doświadczyli ludzie w tamtych czasach i ich pragnienia były także i w nim. I tak w nadziei dano im człowieka, człowieka którego potrzebowali bo był, chciał i doświadczał tego co oni.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz