niedziela, 15 czerwca 2014

podejścia

Wracając dziś do domu patrzyłam na granatowe chmury zapowiadające deszcz, z jednej strony i słońce przygrzewające aż miło, z drugiej.
Popatrzyłam na drogę, którą już tak dobrze znam z innej aspektywy. Jako pasażer patrzyłam nie na jezdnię, ale na widnokrąg. Niebo odcinające się od zieleni lasu, miejsca gdzie mój wzrok nie sięga zwykle, ale przecież ma do nich dostęp - INNA PERSPEKTYWA.
Będąc potem u G zastanawiałam się - GDZIE TO WSZYSTKO ZMIERZA - wszystko się kończy, co przygnębia, ale są także nowe początki, które równie minie przerażają. U wielu osób zachodzą w życiu zmiany a u mnie nic się nie zmienia...
NIC?
Nic z tych rzeczy, które zmieniają się u nich.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz