To niesamowite ile szczęścia i zadowolenia, a nawet energii może dać otwierająca się buzia i możliwość zjedzenia czegoś gryzem.
Ząbki odgryzają choć o żuciu nie ma mowy, bo rozwarcie jest nadal małe. Były problemy przy wyjmowaniu szyny. Na polecenie, po zdjęciu gumek: "Niech Pani otworzy budzie" przeraziłam się. Wydaje się, że szeroko otwieram, a tu szyna nie chce wyjść i jeszcze się przekręca. Po strachu, bo mięśnie się zaciskają, w końcu wyjęto mi szynę.
Głos dziwny, sama go nie poznałam, nie mówiąc już o zdziwionej mamie przed gabinetem. Niewyobrażalnie brudne zęby - coś biało-brunatnego i szorstkiego co domywam do tej pory.
Frytek w McD smakował jak papier, ale shake już o wiele lepiej.
Po powrocie do domu - jajko na miękko :) pasztecik wyjedzony łyżeczką z środkiem bułki.
Dziś kanapki z środkiem chleba tostowego już odgryzane :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz