środa, 25 grudnia 2013
sobota, 7 grudnia 2013
Chce poczuć Świąteczny klimat...
W związku z tegorocznym wyjazdem przedświątecznym, chce mi się Świat już teraz... i ich klimatu. Wiec zapaliłam pomarańczowo pachnącą świecę, a na karniszu oplotłam lampki świąteczn. Za oknem śnieg, a na fotelu kot ;)
Dla jeszcze mocniejsze ogrzanie serca włączyłam sobie Tom'a Jones'a i jego "It's Not Unusual".
wtorek, 3 grudnia 2013
poniedziałek, 2 grudnia 2013
Czesław Miłosz - Campo di Fiori
W Rzymie na Campo di Fiori
Kosze oliwek i cytryn,
Bruk opryskany winem
I odłamkami kwiatów.
Różowe owoce morza
Sypią na stoły przekupnie,
Naręcza ciemnych winogron
Padają na puch brzoskwini.
Tu na tym właśnie placu
Spalono Giordana Bruna,
Kat płomień stosu zażegnął
W kole ciekawej gawiedzi.
A ledwo płomień przygasnął,
Znów pełne były tawerny,
Kosze oliwek i cytryn
Nieśli przekupnie na głowach.
Wspomniałem Campo di Fiori
W Warszawie przy karuzeli,
W pogodny wieczór wiosenny,
Przy dźwiękach skocznej muzyki.
Salwy za murem getta
Głuszyła skoczna melodia
I wzlatywały pary
Wysoko w pogodne niebo.
Czasem wiatr z domów płonących
Przynosił czarne latawce,
Łapali skrawki w powietrzu
Jadący na karuzeli.
Rozwiewał suknie dziewczynom
Ten wiatr od domów płonących,
śmiały się tłumy wesołe
W czas pięknej warszawskiej niedzieli.
Morał ktoś może wyczyta,
że lud warszawski czy rzymski
Handluje, bawi się, kocha
Mijając męczeńskie stosy.
Inny ktoś morał wyczyta
O rzeczy ludzkich mijaniu,
O zapomnieniu, co rośnie,
Nim jeszcze płomień przygasnął.
Ja jednak wtedy myślałem
O samotności ginących.
O tym, że kiedy Giordano
Wstępował na rusztowanie,
Nie znalazł w ludzkim języku
Ani jednego wyrazu,
Aby nim ludzkość pożegnać,
Tę ludzkość, która zostaje.
Już biegli wychylać wino,
Sprzedawać białe rozgwiazdy,
Kosze oliwek i cytryn
Nieśli w wesołym gwarze.
I był już od nich odległy,
Jakby minęły wieki,
A oni chwilę czekali
Na jego odlot w pożarze.
I ci ginący, samotni,
Już zapomniani od świata,
Język nasz stał się im obcy
Jak język dawnej planety.
Aż wszystko będzie legendą
I wtedy po wielu latach
Na nowym Campo di Fiori
Bunt wznieci słowo poety.
Warszawa - Wielkanoc, 1943
Kosze oliwek i cytryn,
Bruk opryskany winem
I odłamkami kwiatów.
Różowe owoce morza
Sypią na stoły przekupnie,
Naręcza ciemnych winogron
Padają na puch brzoskwini.
Tu na tym właśnie placu
Spalono Giordana Bruna,
Kat płomień stosu zażegnął
W kole ciekawej gawiedzi.
A ledwo płomień przygasnął,
Znów pełne były tawerny,
Kosze oliwek i cytryn
Nieśli przekupnie na głowach.
Wspomniałem Campo di Fiori
W Warszawie przy karuzeli,
W pogodny wieczór wiosenny,
Przy dźwiękach skocznej muzyki.
Salwy za murem getta
Głuszyła skoczna melodia
I wzlatywały pary
Wysoko w pogodne niebo.
Czasem wiatr z domów płonących
Przynosił czarne latawce,
Łapali skrawki w powietrzu
Jadący na karuzeli.
Rozwiewał suknie dziewczynom
Ten wiatr od domów płonących,
śmiały się tłumy wesołe
W czas pięknej warszawskiej niedzieli.
Morał ktoś może wyczyta,
że lud warszawski czy rzymski
Handluje, bawi się, kocha
Mijając męczeńskie stosy.
Inny ktoś morał wyczyta
O rzeczy ludzkich mijaniu,
O zapomnieniu, co rośnie,
Nim jeszcze płomień przygasnął.
Ja jednak wtedy myślałem
O samotności ginących.
O tym, że kiedy Giordano
Wstępował na rusztowanie,
Nie znalazł w ludzkim języku
Ani jednego wyrazu,
Aby nim ludzkość pożegnać,
Tę ludzkość, która zostaje.
Już biegli wychylać wino,
Sprzedawać białe rozgwiazdy,
Kosze oliwek i cytryn
Nieśli w wesołym gwarze.
I był już od nich odległy,
Jakby minęły wieki,
A oni chwilę czekali
Na jego odlot w pożarze.
I ci ginący, samotni,
Już zapomniani od świata,
Język nasz stał się im obcy
Jak język dawnej planety.
Aż wszystko będzie legendą
I wtedy po wielu latach
Na nowym Campo di Fiori
Bunt wznieci słowo poety.
Warszawa - Wielkanoc, 1943
niedziela, 1 grudnia 2013
środa, 27 listopada 2013
Konsyltacje
Wieczór konsultacji. Miał być film i rozmowy przy piwie o Marsjanach w ogóle. Wyszło debatowanie w czwórkę z ekspertem od spraw rożnych i "uwracaniem kota ogonem"... pardon... ciągnięcie kota za ogon. Pan P. został wymiętoszony, ale podobało mu się - kocyk to kocyk i nie wolno marudzić. :)
wtorek, 26 listopada 2013
Z serii - znalezione niekradzione. Piosenka Bardzo Pozytywna. Znaleziona dzięki filmowi "Stuck In Love", który polecam wszystkim, którzy chcą się trochę pośmiać i wzruszyć, czyli o życiu zwyczajnie niezwykle.
A co do innych filmów w tej tematyce, zachęcam do obejrzenia "Nietykalnych" z 2011 roku. Nie wiem dlaczego tak długo się mu opierałam. Myślałam, że to poważne kino w stylu - "jak mnie obejrzysz to będziesz zdołowana". To jednaki kino w stylu - "zrobi Ci się lżej i się uśmiechniesz" - czyli o życiu po prostu.
niedziela, 24 listopada 2013
Za mało
Niektórzy twierdzą, że wojna to czas kiedy najlepiej można zbić majątek. Oskar Schindler wyszedł własnie z tego założenia. I dorobił się 350... za mało... 800... za mało... 1100 żyć i nadal twierdził, że to za mało.
7 Oskarów, mnóstwo polskich aktorów, Spielberg jako reżyser, zdjęcia Janusza Kamińskiego, znane nazwiska Hollywood i historia o strasznych czasach i człowieku, który pozostał człowiekiem. Mimo wojny, która wyzwala w ludziach najgorsze instynkty.
To jeden z tych filmów, które trzeba obejrzeć. Często jednak w zetknięciu z codziennym dniem wydaje się zbyt przytłaczający. Jest jednak warty każdej minuty. Choć myślałam, że będę musiała "przebrnąć" przez 3 godziny, to tak na prawdę on mnie pochłonął. Pochłonął mnie Oskar Schindler, który był nie tyle człowiekiem potężnym, ile sprytnym i inteligentnym w sowich poczynaniach. Najpierw - dobry piar, znajomości, potem kilkoro ludzi chcących coś zyskać. I nagle nie wiem, w którym momencie Oskar Schindler staje się Stern'em, swoim księgowym. Dla mnie to on wzniecił iskrę, która paliła się w głównym bohaterze.
Dlaczego uważam Oskara Schindler'a za inteligentnego, a nie tylko dobrego człowieka? On miał władzę. Jak w rozmowie z Goeth'em, diabolicznym komendantem obozu w Płaszowie, dał przykład, że są ludzie którzy przestrzegają prawa i ci którzy mają władzę. Przestrzegając prawa lub je łamiąc mamy dwa wyjścia z sytuacji. Tak widzę postać Goeth'a.
Zaskakujące?
On pomimo, że był okrutnikiem, przestrzegał założeń, które kształtowały go nie dając mu myśleć jak wolnemu człowiekowi. Schindler było inny, on był ponad prawo. Był inteligentny, ponieważ umiał wznieść się nad dwukierunkowość prawa. Tworzył zasady, o których inni ludzie jago czasów bali się nawet pomyśleć. On miał władzę nad listą nakazów. Zatem mógł przestrzegać bądź łamać prawo i jeszcze ustalać zasady świata w którym chciał żyć. Był władcą. Posługiwał się zasadami, w których człowiek był ważny, mimo że przez innych uznany za szczura dla niego był tym konkretnym człowiekiem z listy. Nie punktem na kartce papieru, lecz twarzą, historią, którą mógł przywołać w myśli. I było ich wciąż za mało.
Lista Schindlera to film o Holokauście, zbrodni, nadziei, strachu, podstępach, dobroci i okrucieństwie. To film o planie, który nabierał znaczenia dzięki ludziom, którzy byli tymi konkretnymi historiami. Film o człowieku ponad wartości kończące się na przetrwaniu podczas wojny.
7 Oskarów, mnóstwo polskich aktorów, Spielberg jako reżyser, zdjęcia Janusza Kamińskiego, znane nazwiska Hollywood i historia o strasznych czasach i człowieku, który pozostał człowiekiem. Mimo wojny, która wyzwala w ludziach najgorsze instynkty.
To jeden z tych filmów, które trzeba obejrzeć. Często jednak w zetknięciu z codziennym dniem wydaje się zbyt przytłaczający. Jest jednak warty każdej minuty. Choć myślałam, że będę musiała "przebrnąć" przez 3 godziny, to tak na prawdę on mnie pochłonął. Pochłonął mnie Oskar Schindler, który był nie tyle człowiekiem potężnym, ile sprytnym i inteligentnym w sowich poczynaniach. Najpierw - dobry piar, znajomości, potem kilkoro ludzi chcących coś zyskać. I nagle nie wiem, w którym momencie Oskar Schindler staje się Stern'em, swoim księgowym. Dla mnie to on wzniecił iskrę, która paliła się w głównym bohaterze.
Dlaczego uważam Oskara Schindler'a za inteligentnego, a nie tylko dobrego człowieka? On miał władzę. Jak w rozmowie z Goeth'em, diabolicznym komendantem obozu w Płaszowie, dał przykład, że są ludzie którzy przestrzegają prawa i ci którzy mają władzę. Przestrzegając prawa lub je łamiąc mamy dwa wyjścia z sytuacji. Tak widzę postać Goeth'a.
Zaskakujące?
On pomimo, że był okrutnikiem, przestrzegał założeń, które kształtowały go nie dając mu myśleć jak wolnemu człowiekowi. Schindler było inny, on był ponad prawo. Był inteligentny, ponieważ umiał wznieść się nad dwukierunkowość prawa. Tworzył zasady, o których inni ludzie jago czasów bali się nawet pomyśleć. On miał władzę nad listą nakazów. Zatem mógł przestrzegać bądź łamać prawo i jeszcze ustalać zasady świata w którym chciał żyć. Był władcą. Posługiwał się zasadami, w których człowiek był ważny, mimo że przez innych uznany za szczura dla niego był tym konkretnym człowiekiem z listy. Nie punktem na kartce papieru, lecz twarzą, historią, którą mógł przywołać w myśli. I było ich wciąż za mało.Lista Schindlera to film o Holokauście, zbrodni, nadziei, strachu, podstępach, dobroci i okrucieństwie. To film o planie, który nabierał znaczenia dzięki ludziom, którzy byli tymi konkretnymi historiami. Film o człowieku ponad wartości kończące się na przetrwaniu podczas wojny.
sobota, 23 listopada 2013
Może coś dziś obejrzymy?
piątek, 22 listopada 2013
Recenzja?
"O czym mówimy, kiedy mówimy o miłości?"
Stuck in Love, to film z 2012 roku, opowiadający historię pisarza, który nie może pogodzić się z rozstaniem z żoną, pisarką nie potrafiącą wybaczyć matce, i pisarzu, który zaczyna doświadczać miłości. Pisarze. Wszystko zostaje w rodzinie - chciałoby się powiedzieć - ponieważ to ojciec, córka i syn.
Film ukazuje z pozoru niezwykłą rodzinę "piszącą", gdzie jednak każdy ma dobrze znane kłopoty gdyż, "utknął w miłości" jeśli dosłownie przetłumaczyć tytuł. Każdy odrobinę inaczej.
Osobiście czekałam na ten film bardzo długo, chyba już prawie rok. Ale po wyświetleniu na festiwalu w Toronto nie był wyświetlany w kinach. Dziś jednak go dorwałam i obejrzałam. Powiem - warto było czekać. Film porusza wieloaspektowość miłości. Lubię filmy gdzie jakiś problem pokazany jest przekrojowo. Tu można ujrzeć miłość nie tylko na różnych etapach jej rozwoju, odmiennym podejściu bohaterów do "wielkiej miłości", ale też jej wyróżniającej się obecności na etapach życia ludzkiego.
Obsada! Greg Kinnear to jeden z moich ulubionych aktorów - dlaczego - po prostu czuje się jego naturalność w każdej roli. Tak jakby był tam zanim powstał film. Byłabym zbyt wielka idealistką gdybym oglądała film tylko dla niego. Przyciągnęły mnie też nowe twarze. Trochę znane twarze. Collins, Liberato i Lerman. Dali radę. To mnie cieszy kiedy po obejrzeniu filmu z młodymi gwiazdami nie widzę w nich tylko celebrantów, których się hołubi za buzię, protekcję czy fotki z magazynów plotkarskich, ale utalentowanych ludzi, którzy świetnie grają. Oczywiście muszę wspomnieć Jennifer Connelly, która wiecznie myli mi się z Demi Moore - wiem... . I młodego niezwykle uroczego Nathaniel'a Marvin'a Wolff'a. Zauroczyła mnie jego postać, która w mojej osobistej ocenie, przeszła najwięcej. Ale to obejrzyjcie już sami.
Polecam!
8/10
Stuck in Love, to film z 2012 roku, opowiadający historię pisarza, który nie może pogodzić się z rozstaniem z żoną, pisarką nie potrafiącą wybaczyć matce, i pisarzu, który zaczyna doświadczać miłości. Pisarze. Wszystko zostaje w rodzinie - chciałoby się powiedzieć - ponieważ to ojciec, córka i syn.
Film ukazuje z pozoru niezwykłą rodzinę "piszącą", gdzie jednak każdy ma dobrze znane kłopoty gdyż, "utknął w miłości" jeśli dosłownie przetłumaczyć tytuł. Każdy odrobinę inaczej.
Osobiście czekałam na ten film bardzo długo, chyba już prawie rok. Ale po wyświetleniu na festiwalu w Toronto nie był wyświetlany w kinach. Dziś jednak go dorwałam i obejrzałam. Powiem - warto było czekać. Film porusza wieloaspektowość miłości. Lubię filmy gdzie jakiś problem pokazany jest przekrojowo. Tu można ujrzeć miłość nie tylko na różnych etapach jej rozwoju, odmiennym podejściu bohaterów do "wielkiej miłości", ale też jej wyróżniającej się obecności na etapach życia ludzkiego.
Obsada! Greg Kinnear to jeden z moich ulubionych aktorów - dlaczego - po prostu czuje się jego naturalność w każdej roli. Tak jakby był tam zanim powstał film. Byłabym zbyt wielka idealistką gdybym oglądała film tylko dla niego. Przyciągnęły mnie też nowe twarze. Trochę znane twarze. Collins, Liberato i Lerman. Dali radę. To mnie cieszy kiedy po obejrzeniu filmu z młodymi gwiazdami nie widzę w nich tylko celebrantów, których się hołubi za buzię, protekcję czy fotki z magazynów plotkarskich, ale utalentowanych ludzi, którzy świetnie grają. Oczywiście muszę wspomnieć Jennifer Connelly, która wiecznie myli mi się z Demi Moore - wiem... . I młodego niezwykle uroczego Nathaniel'a Marvin'a Wolff'a. Zauroczyła mnie jego postać, która w mojej osobistej ocenie, przeszła najwięcej. Ale to obejrzyjcie już sami.
Polecam!
8/10
To może wiele tłumaczyć...
...co do lata ;)
"Co ciekawe, tylko Afekt Pozytywny podlega ponadto cyklom związanym z porami roku. Poziom Afektu Pozytywnego jest najwyższy na wiosnę, po czym w ciągu lata i jesieni łagodnie opada; najniższy punkt osiąga zimą, po czym ponownie wzrasta nadejściem wiosny.(...) Zjawisko to może stanowić, "normalny" odpowiednik sezonowych, dwubiegunowych zaburzeń afektywnych, charakteryzujących się silną depresją późną jesienią lub zimą i epizodem maniakalnym wiosna lub latem."
Natura emocji. Podstawowe zagadnienia
Paul Ekman, Richard J. Davidson
"Co ciekawe, tylko Afekt Pozytywny podlega ponadto cyklom związanym z porami roku. Poziom Afektu Pozytywnego jest najwyższy na wiosnę, po czym w ciągu lata i jesieni łagodnie opada; najniższy punkt osiąga zimą, po czym ponownie wzrasta nadejściem wiosny.(...) Zjawisko to może stanowić, "normalny" odpowiednik sezonowych, dwubiegunowych zaburzeń afektywnych, charakteryzujących się silną depresją późną jesienią lub zimą i epizodem maniakalnym wiosna lub latem."
Natura emocji. Podstawowe zagadnienia
Paul Ekman, Richard J. Davidson
czwartek, 21 listopada 2013
21 listopada - Dzień Pracownika Socjalnego
Wczoraj zostałam zaskoczona życzeniami na dzień dzisiejszy, niby nie do końca dla mnie ta dedykacja, ale! Bardzo dziękuję.
poniedziałek, 18 listopada 2013
Stara dobra szkoła
Czasami doświadczam sytuacji kiedy po prost uśmiecham się i mam ochotę powiedzieć: "tak niezwykłe".
Dziś czekając na komunikację miejską byłam świadkiem jednej z takich stacji.
Do koło 60-letniego mężczyzny podchodzi kobieta po 40-stce. Zapewne znajoma. A on tak zwyczajnie, z pełną elegancją - choć był w zwyczajnej kurtce i kaszkiecie - zdejmuje okrycie głowy, skłania się i całuje ją delikatnie w dłoń na powitanie. Zamieniają kilka zdań i odchodzą, kiedy ja po prostu siedzę i się uśmiecham do samej siebie myśląc - dżentelmeni nadal istnieją .
Chwile później widzę tego mężczyznę jak przechodzi nieopodal. Przyglądam się mu. Nie jest księciem w podeszłym wieku, ale prostym mężczyzną i to jeszcze bardziej wprawia mnie w zachwyt.
P.S. Proszę Pana przywraca mi Pan wiarę w ginący gatunek mężczyzn.
Szukam Nadal dżentelmena.
Dziś czekając na komunikację miejską byłam świadkiem jednej z takich stacji.
Do koło 60-letniego mężczyzny podchodzi kobieta po 40-stce. Zapewne znajoma. A on tak zwyczajnie, z pełną elegancją - choć był w zwyczajnej kurtce i kaszkiecie - zdejmuje okrycie głowy, skłania się i całuje ją delikatnie w dłoń na powitanie. Zamieniają kilka zdań i odchodzą, kiedy ja po prostu siedzę i się uśmiecham do samej siebie myśląc - dżentelmeni nadal istnieją .
Chwile później widzę tego mężczyznę jak przechodzi nieopodal. Przyglądam się mu. Nie jest księciem w podeszłym wieku, ale prostym mężczyzną i to jeszcze bardziej wprawia mnie w zachwyt.
P.S. Proszę Pana przywraca mi Pan wiarę w ginący gatunek mężczyzn.
Szukam Nadal dżentelmena.
czwartek, 14 listopada 2013
Śmiech to zdrowie...
Długi weekend - trzeba było się gdzieś wyruszyć ;)

Już o bardzo dawna się tak nie uśmiałam. Oczywiście nie licząc spotkań z G gdzie po prostu śmiech jest obowiązkowy. Nie pokarzą w TV, ani na necie tego nie znajdziecie jak chłopaki sami z siebie robią sobie żarty. Nie wytrzymują i po prostu się śmieją, zaczepiają publiczność i robi się - jeśli to możliwe - jeszcze zabawniej. Powstają momenty chwały gdzie standardowe 7 minut skeczu przeciąga się w 20, a rajstopki nabierają nowego znaczenia. Świetna zabawa. Polecam! 2,5 godziny to nie siedzenie, ale ćwiczenia mięśni brzucha i twarzy. A mówią ze nie ćwiczę!
I oczywiście ściana chwały, czyli fotka z chłopakami obowiązkowa.
Wiec na kabaret!

Już o bardzo dawna się tak nie uśmiałam. Oczywiście nie licząc spotkań z G gdzie po prostu śmiech jest obowiązkowy. Nie pokarzą w TV, ani na necie tego nie znajdziecie jak chłopaki sami z siebie robią sobie żarty. Nie wytrzymują i po prostu się śmieją, zaczepiają publiczność i robi się - jeśli to możliwe - jeszcze zabawniej. Powstają momenty chwały gdzie standardowe 7 minut skeczu przeciąga się w 20, a rajstopki nabierają nowego znaczenia. Świetna zabawa. Polecam! 2,5 godziny to nie siedzenie, ale ćwiczenia mięśni brzucha i twarzy. A mówią ze nie ćwiczę!
I oczywiście ściana chwały, czyli fotka z chłopakami obowiązkowa.
P.S. oni są zwyczajni jak nie są na scenie - SZOK ;D
sobota, 9 listopada 2013
Aby pozbyć się złych myśli najlepiej zmęczyć ciało.
Dziś postanowiłam pobiegać z rana. Zimno, ale ubrałam się ciepło i na 20 min oddawałam się torturze nóg przy świetnej muzyce.
Czwartek mnie zdołował. Co prawda nie stało się nic złego, ale chciało mi się usiać i płakać - zły dzień.
Za to środa była warta czwartkowych łez. Z moja G zrobiłyśmy sobie "rozmowy problemowe" - "Impreza zamknięta" - dziękuje G ;)
Piosenka tego tygodnia ;) Zachwyciła mnie. Potem przeczytałam tekst piosenki i stwierdziłam: "Oj tam, oj tam ;)".
Dziś postanowiłam pobiegać z rana. Zimno, ale ubrałam się ciepło i na 20 min oddawałam się torturze nóg przy świetnej muzyce.
Czwartek mnie zdołował. Co prawda nie stało się nic złego, ale chciało mi się usiać i płakać - zły dzień.
Za to środa była warta czwartkowych łez. Z moja G zrobiłyśmy sobie "rozmowy problemowe" - "Impreza zamknięta" - dziękuje G ;)
Piosenka tego tygodnia ;) Zachwyciła mnie. Potem przeczytałam tekst piosenki i stwierdziłam: "Oj tam, oj tam ;)".
środa, 6 listopada 2013
Elegancja
"Ta prosta prawda, że elegancja to nie to samo, co kosztowne naśladownictwo bieżącej mody, że elegancja to własne sympatie, uwydatnione w dobrze dobranym do własnej osoby ubraniu".
"Zły"
Leopold Tyrmand
"Zły"
Leopold Tyrmand
Kobieta zmienną jest
Więc czasami potrzebuje mieć kręcone spiralki, czasami proste pasma, a czasami zadowolą ja fale.
Summer by AAlexandrin
poniedziałek, 4 listopada 2013
Popełniłam książkę (ki)... miastowy stosik
Ponad tydzień temu po obejrzeniu filmu... tak wiem najpierw książka potem film...- nie wytrzymałam zabrałam się za czytanie tej książki w sieci. Jak zaczęłam wmawiając sobie po każdym rozdziale, że tylko jeszcze jeden i idę spać, tak skończyłam po 13 rozdziałach koło pierwszej w nocy. I już nie mogłam musiałam - jak to rzecze Król Julian - posiąść tą książkę.
Wytrzymałam bez czytania jej i dzięki czytelniczce LC.pl mam już ją i jej dwie siostry u siebie na półeczce ;) AAAA i jeszcze a propos siostry! Połowę finansowała mi moja kochana siostra ;*
Wytrzymałam bez czytania jej i dzięki czytelniczce LC.pl mam już ją i jej dwie siostry u siebie na półeczce ;) AAAA i jeszcze a propos siostry! Połowę finansowała mi moja kochana siostra ;*
Przegląd starych stosików
Uwielbiam stosiki książkowe! Nie wiem sama dlaczego?
Może to ta namacalna ilość stron, które będę miała możliwość przeczytania wyciska na mojej buzi uśmiech od ucha do ucha :D
Zatem STOSY wy me ukochane i wy pojedyncze sztuki wyczekane ;)
Kupię kolejną książkę dopiero jak przeczytam zaległe.. taaak oto efekt robienia jednego kroku na minute, gęsiego za innymi, czyli odkrywam zalety outletów książkowych ;)

Stos na lato

Wygrana w konkursie na FB, bo Lubię facetów w koszulach

Siostra - wie co Ci do szczęścia potrzebne

Poszukiwania tej książki przeprowadziłam przez wszystkie księgarnie internetowe i mnóstwo czytelników LubimyCztać.pl by wreszcie znaleźć jej ostatni egzemplarz ;)


Duet - w tym jedna z moich ulubionych książek - Zaklęci w czasie
Stos Zimowy
Upolowana przecudna wersja Zaginionego Symbolu Brown'a
Nevermore Cienie K. Creagh - czyli wracamy do Poe'go
Wygrzebany na pułkach antykwariatu - Chłopak czy dziewczyna?
i coś o mnie, nie o mnie... Dziewczyna, która chciała zbyt wiele
tak tak MATRAS ;)

Zakupy spożywcze ;)

Mini stosik

Szał promocji na Weltbild.pl - Wakacje

Stos na Majówkę 2012

Może to ta namacalna ilość stron, które będę miała możliwość przeczytania wyciska na mojej buzi uśmiech od ucha do ucha :D
Zatem STOSY wy me ukochane i wy pojedyncze sztuki wyczekane ;)
Kupię kolejną książkę dopiero jak przeczytam zaległe.. taaak oto efekt robienia jednego kroku na minute, gęsiego za innymi, czyli odkrywam zalety outletów książkowych ;)

Stos na lato

Wygrana w konkursie na FB, bo Lubię facetów w koszulach

Siostra - wie co Ci do szczęścia potrzebne

Poszukiwania tej książki przeprowadziłam przez wszystkie księgarnie internetowe i mnóstwo czytelników LubimyCztać.pl by wreszcie znaleźć jej ostatni egzemplarz ;)


Duet - w tym jedna z moich ulubionych książek - Zaklęci w czasie
Stos Zimowy
Upolowana przecudna wersja Zaginionego Symbolu Brown'a
Nevermore Cienie K. Creagh - czyli wracamy do Poe'go
Wygrzebany na pułkach antykwariatu - Chłopak czy dziewczyna?
i coś o mnie, nie o mnie... Dziewczyna, która chciała zbyt wiele
tak tak MATRAS ;)

Zakupy spożywcze ;)

Mini stosik

Szał promocji na Weltbild.pl - Wakacje

Stos na Majówkę 2012

wtorek, 29 października 2013
...z nadziei
Z założenia film o człowieku miał opowiadać, ale wielu zdawało się, że będzie o tym człowieku, którego znają. Dla mnie film opowiadał o człowieku, jako człowieku.
Życie nas kształtuje. Zmieniamy się przez to czego doświadczamy. Czasami to zmiany na lepsze, czasami na gorsze - w ocenie innych lub nas samych. Trzeba jednak pamiętać, że pozostaje w nas ta część, która się nie zmienia.
Ten człowiek był już przedstawiany na rożne sposoby. To nie ideał, to nie osoba która znalazła się w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie. To nie figura. To człowiek.
To czego doświadczyli ludzie w tamtych czasach i ich pragnienia były także i w nim. I tak w nadziei dano im człowieka, człowieka którego potrzebowali bo był, chciał i doświadczał tego co oni.
Życie nas kształtuje. Zmieniamy się przez to czego doświadczamy. Czasami to zmiany na lepsze, czasami na gorsze - w ocenie innych lub nas samych. Trzeba jednak pamiętać, że pozostaje w nas ta część, która się nie zmienia.
Ten człowiek był już przedstawiany na rożne sposoby. To nie ideał, to nie osoba która znalazła się w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie. To nie figura. To człowiek.
To czego doświadczyli ludzie w tamtych czasach i ich pragnienia były także i w nim. I tak w nadziei dano im człowieka, człowieka którego potrzebowali bo był, chciał i doświadczał tego co oni.
poniedziałek, 28 października 2013
niedziela, 27 października 2013
Propozycje do wyzwania Horyzonty
Afryka
Kwiat pustyni - Waris Dirie
John Maxwell Coetzee
Nadine Gordimer
Ameryka Północna
Zaginiony symbol - Dan Brown
Ameryka Południowa
Gra w klasy - Julio Cortazar
Antarktyda
Introspekcje Antarktyczne - Jan F. Terelak
Australia
Jutro 2. W pułapce nocy - John Marsden
Azja
Wyznania gejszy - Arthur Golden
Mitologia japońska - Agnieszka Kozyra
Europa
Historyk - Elizabeth Kostova
Kwiat pustyni - Waris Dirie
John Maxwell Coetzee
Nadine Gordimer
Ameryka Północna
Zaginiony symbol - Dan Brown
Ameryka Południowa
Gra w klasy - Julio Cortazar
Antarktyda
Introspekcje Antarktyczne - Jan F. Terelak
Australia
Jutro 2. W pułapce nocy - John Marsden
Azja
Mitologia japońska - Agnieszka Kozyra
Europa
Historyk - Elizabeth Kostova
piątek, 25 października 2013
Wyzwanie czytelnicze.
Aby uczcić przyszłoroczny dzień książki przypadający na 23 kwietnia 2014 r., zamierzam podjąć wyzwanie polegające na przeczytaniu do tego czasu po jednej książce z każdego kontynentu.
I tu powstaje problem czy potraktować Europę i Azję jako Eurazję i czy wliczyć Antarktydę - czy są tam jacyś pisarze? Postanawiam Europe i Azję potraktować jako dwa kontynenty z powodu czysto literackiego. Otóż na dwóch kontynentach jest bardzo wiele państw, a przy tym bardzo wielu autorów. Jak można wybrać z takiej masy tylko jednego?
Antarktydę też wliczę choć nie wiem jak będzie ze znalezieniem autora...
I tu jest rozwiązanie...
Książka powinna być napisana przez autora pochodzącego z tego kontynentu, lub jej tematyka w jakiś sposób powinna wiązać się z danym kontynentem (np. dotyczyć może społeczności, kultury, obyczajów, szeroko pojętej przyrody). Więc może to być zarówno książka podróżnicza o wyprawie do Tajlandii, powieść z XIX wieku jak "Anna Karenina", czy powieść sensacyjna takiego autora jak Dan Brown.
Wybór należy do Czytelnika ;)
Zatem do przeczytania jest po jednej książce z siedmiu kontynentów:
Siedem książek to może niewiele, ale od czegoś trzeba zacząć poszerzać horyzonty ;)
Ameryka Południowa
Gra w klasy - Julio Cortazar
Antarktyda
Introspekcje Antarktyczne - Jan F. Terelak
Australia
Jutro 2. W pułapce nocy - John Marsden
Azja
Wyznania gejszy - Arthur Golden
Mitologia japońska - Agnieszka Kozyra
Europa
Aby uczcić przyszłoroczny dzień książki przypadający na 23 kwietnia 2014 r., zamierzam podjąć wyzwanie polegające na przeczytaniu do tego czasu po jednej książce z każdego kontynentu.
I tu powstaje problem czy potraktować Europę i Azję jako Eurazję i czy wliczyć Antarktydę - czy są tam jacyś pisarze? Postanawiam Europe i Azję potraktować jako dwa kontynenty z powodu czysto literackiego. Otóż na dwóch kontynentach jest bardzo wiele państw, a przy tym bardzo wielu autorów. Jak można wybrać z takiej masy tylko jednego?
Antarktydę też wliczę choć nie wiem jak będzie ze znalezieniem autora...
I tu jest rozwiązanie...
Książka powinna być napisana przez autora pochodzącego z tego kontynentu, lub jej tematyka w jakiś sposób powinna wiązać się z danym kontynentem (np. dotyczyć może społeczności, kultury, obyczajów, szeroko pojętej przyrody). Więc może to być zarówno książka podróżnicza o wyprawie do Tajlandii, powieść z XIX wieku jak "Anna Karenina", czy powieść sensacyjna takiego autora jak Dan Brown.
Wybór należy do Czytelnika ;)
Zatem do przeczytania jest po jednej książce z siedmiu kontynentów:
- Afryki,
- Antarktydy,
- Azji,
- Australii,
- Ameryki Północnej,
- Ameryki Południowej,
- Europy.
Siedem książek to może niewiele, ale od czegoś trzeba zacząć poszerzać horyzonty ;)
Mission completed:
- Ameryka Północna: Zaginiony symbol - Dan Brown
- Afryka: Jądro ciemności - Joseph Conrad
Propozycje
Aktualnie czytam
Gra w klasy - Julio Cortazar
Antarktyda
Introspekcje Antarktyczne - Jan F. Terelak
Australia
Jutro 2. W pułapce nocy - John Marsden
Azja
Wyznania gejszy - Arthur Golden
Mitologia japońska - Agnieszka Kozyra
Europa
Historyk - Elizabeth Kostova
Wyzwanie
Wyzwanie czytelnicze.
Aby uczcić przyszłoroczny dzień książki przypadający na 23 kwietnia 2014 r., zamierzam podjąć wyzwanie polegające na przeczytaniu do tego czasu po jednej książce z każdego kontynentu.
I tu powstaje problem czy potraktować Europę i Azję jako Eurazję i czy wliczyć Antarktydę - czy są tam jacyś pisarze? Postanawiam Europe i Azję potraktować jako dwa kontynenty z powodu czysto literackiego. Otóż na dwóch kontynentach jest bardzo wiele państw, a przy tym bardzo wielu autorów. Jak można wybrać z takiej masy tylko jednego?
Antarktydę też wliczę choć nie wiem jak będzie ze znalezieniem autora...
I tu jest rozwiązanie...
Książka powinna być napisana przez autora pochodzącego z tego kontynentu, lub jej tematyka w jakiś sposób powinna wiązać się z danym kontynentem (np. dotyczyć może społeczności, kultury, obyczajów, szeroko pojętej przyrody). Więc może to być zarówno książka podróżnicza o wyprawie do Tajlandii, powieść z XIX wieku jak "Anna Karenina", czy powieść sensacyjna takiego autora jak Dan Brown.
Wybór należy do czytelnika ;)
Zatem do przeczytania jest po jednej książce z siedmiu kontynentów:
Siedem książek to może niewiele, ale od czegoś trzeba zacząć poszerzać horyzonty ;)
http://frostedlee.blogspot.com/p/horyzonty.html
Aby uczcić przyszłoroczny dzień książki przypadający na 23 kwietnia 2014 r., zamierzam podjąć wyzwanie polegające na przeczytaniu do tego czasu po jednej książce z każdego kontynentu.
I tu powstaje problem czy potraktować Europę i Azję jako Eurazję i czy wliczyć Antarktydę - czy są tam jacyś pisarze? Postanawiam Europe i Azję potraktować jako dwa kontynenty z powodu czysto literackiego. Otóż na dwóch kontynentach jest bardzo wiele państw, a przy tym bardzo wielu autorów. Jak można wybrać z takiej masy tylko jednego?
Antarktydę też wliczę choć nie wiem jak będzie ze znalezieniem autora...
I tu jest rozwiązanie...
Książka powinna być napisana przez autora pochodzącego z tego kontynentu, lub jej tematyka w jakiś sposób powinna wiązać się z danym kontynentem (np. dotyczyć może społeczności, kultury, obyczajów, szeroko pojętej przyrody). Więc może to być zarówno książka podróżnicza o wyprawie do Tajlandii, powieść z XIX wieku jak "Anna Karenina", czy powieść sensacyjna takiego autora jak Dan Brown.
Wybór należy do czytelnika ;)
Zatem do przeczytania jest po jednej książce z siedmiu kontynentów:
- Afryki,
- Antarktydy,
- Azji,
- Australii,
- Ameryki Północnej,
- Ameryki Południowej,
- Europy.
Siedem książek to może niewiele, ale od czegoś trzeba zacząć poszerzać horyzonty ;)
czwartek, 24 października 2013
Kiedy ktoś Cię przytula czujesz czy naprawdę tęsknił, czy chce tylko pokazać, że tak było, czy to Ty tęskniłeś za kimś bardziej niż ta osoba za Tobą.
Dziś przekonałam się, że ktoś za mną tęsknił. Ku mojej przykrości ja tego rozstania tak nie przeżyłam. Tak miło czuć, że ktoś przytula Cię dłużej, mocniej choć Ty już chcesz się wyswobodzić z jego objęć. Dobrze wiedzieć, że dla kogoś nadal jesteś kimś ważnym. Kimś kto wyrył w sercu miejsce i ono zabliźnia się tylko wtedy, gdy jesteś blisko.
Dziś przekonałam się, że ktoś za mną tęsknił. Ku mojej przykrości ja tego rozstania tak nie przeżyłam. Tak miło czuć, że ktoś przytula Cię dłużej, mocniej choć Ty już chcesz się wyswobodzić z jego objęć. Dobrze wiedzieć, że dla kogoś nadal jesteś kimś ważnym. Kimś kto wyrył w sercu miejsce i ono zabliźnia się tylko wtedy, gdy jesteś blisko.
Pogoda
Co za pogoda...
Rano rozciąga się do godziny 10:30 - ciemno, pochmurno, a wczoraj 22 stopnie i lato w pełni. Kobieta jest jak pogoda - zmienna.
Deszcz to nic złego o ile w taką pogodę można zawinąć się w koc na łóżeczku, kanapie z herbatą i książką.
środa, 23 października 2013
Po fazie Charliego, Przyjacielu
Mam fazę na książkowy blog. Co Wy, kimkolwiek jesteście, na to?
Jest we mnie nadal wiele zmienności wiec nadal nie mogę się zdecydować co do treści bloga. On chyba ma być o moich pasach, o tym co mnie dręczy, co mnie pociąga ;) Ma być jakimś ujściem mnie moja częścią.
Od jakiegoś czasu jestem wręcz opętana czytaniem, gromadzeniem książek, chodzeniem po outletach książkowych, wyszukiwaniem nowości, odgrzebywaniem starych tytułów z zapomnienia, sprawdzaniem znanych tytułów... ufff... Na jednym wdechu ;)
Trochę obawiam się, że będę chciała mówić o wszystkim naraz i stracę chęci.
Czas nauczyć się, że wszystkiego nie opiszemy, bo nie będziemy mieli czasu przeżyć nowych chwil.
Jak to mówił Charlie:
"Uczestniczę"
Albo coś w tym stylu chyba czas przeczytać go znowu;)
Jest we mnie nadal wiele zmienności wiec nadal nie mogę się zdecydować co do treści bloga. On chyba ma być o moich pasach, o tym co mnie dręczy, co mnie pociąga ;) Ma być jakimś ujściem mnie moja częścią.
Od jakiegoś czasu jestem wręcz opętana czytaniem, gromadzeniem książek, chodzeniem po outletach książkowych, wyszukiwaniem nowości, odgrzebywaniem starych tytułów z zapomnienia, sprawdzaniem znanych tytułów... ufff... Na jednym wdechu ;)
Trochę obawiam się, że będę chciała mówić o wszystkim naraz i stracę chęci.
Czas nauczyć się, że wszystkiego nie opiszemy, bo nie będziemy mieli czasu przeżyć nowych chwil.
Jak to mówił Charlie:
"Uczestniczę"
Albo coś w tym stylu chyba czas przeczytać go znowu;)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

.jpg)





.jpg)




















