niedziela, 30 marca 2014

Czekałam na Ciebie nie zdając sobie z tego sprawy. I jak przykro, że zawodzisz mnie znów.


"...And use my head alongside my heart..."

"I will wait"

Mumford & Sons

środa, 26 marca 2014

Długi męczący wydech

Dziś już jest tydzień po zabiegu. Dokładnie w środę na południe zabrano mnie na sale operacyjną. Co dziwne, nie denerwowałam się. To pewnie zasługa nowej koleżanki, która była też po tym zabiegu i jej niesamowity ekstrawertyzm przełamał mój introwertyzm. Czułam się bardzo dobrze. Potem przyszła noc po operacji, która była najdłuższa nocą mojego życia. Od 18 w środę do 6 rano w czwartek budziłam się co jakieś 30 minut. Pamiętam moją mamę i siostrę, że były na sali pooperacyjnej. Chciałam żeby ta noc się skończyła i żebym wróciła jak najszybciej na zwykłą sale. Opieka była świetna. A ja byłam tak bierna, że nie miałam nawet siły się na nic złościć. Opuchnięta jak chomik wróciłam w czwartek na salę. Z sondą w nosie i druga dziurką zatkaną, chyba po intubacji, oddychałam przez jeszcze nie zagumkowane zęby. Efekt - buzia w środku wyschnięta na wiór, a ja uśliniona jak pies Pawłowa. Nie mogłam spać w ogóle. Oczy zachodziły opuchlizną i miałam uczucie wielkiej senności bez wyspania się. Czwartek był straszny, ale w piątek było gorzej. Mimo tego, że zawsze staram sobie dawać rade z przeciwnościami i nie marudzić to miałam 30-sto sekundową myśl "Po co mi to było". Szybko przegoniłam ja z mojej głowy, bo robię to nie dla mojego widzimisię tylko dla sprawnego jedzenia i uniknięcia jakichś niemiłych komplikacji. Zaklejona jestem na budzi dodatkowymi plastrami, które mają ściągać szybciej opuchliznę. To jakiś program badawczy, chyba studenta, mojego profesora. Pierwsza próba założenia szyny i gumek w piątek po zabiegu nie wyszła - byłam za bardzo opuchnięta, a nos zatkany. specyfiki do nosa i jedna dziurka w miarę się odetkała. W sobotę podejście numer dwa. Buzia zamknięta, już nie ślinię się jak wściekła.
Dzięki mamie i siostrze, a przez weekend jeszcze cioci jakoś przetrwałam ten czas. Zastanawiam się czy tylko ja tak źle zniosłam zabieg? Zbyt mało się obawiałam? Czytałam pobierznie kilka blogów i obiesane było to tam jakoś tak pozytywnie. Może po powrocie do domu opisy tych osób przybladły i widziały one  tylko lepszą stronę?
Niedziela była oczekiwaniem na poniedziałek i ubawem z kolegi z oddziału. Biegał on do pielęgniarek z byle bzdurą. My z dziewczynami - po różnych zabiegach - nie mogłyśmy mówić, za to on z urazem kości jarzmowej, nawijał jak wściekły. Piłkarz wiec na miejscu nie mógł usiedzieć.
W poniedziałek Pani doktor powiedziała, że świetnie sobie radze z sondą. Myślała, że będzie musiała usuwać ją w piątek kiedy miałam problemy z oddychaniem. I wpisując mnie wyjęła sondę. Teraz nos zatkany, ale staram się go oczyścić.
Zadowolona jestem już w domu. Czuję się trochę otępiała, zmęczona, z bijącym sercem i oczywiście ciągle głodna. Miksowane jedzenie nie jest tak samo dobre jak to gryzione.

Czyli to nie taki różowy obłoczek jak się zdawało. Prę do przodu. Z pomocą moich bliskich jest łatwiej. Byłam zdziwiona przez ten tydzień, który przebywałam w szpitalu, że tyle osób się o mnie martwi. Nawet takich, o których nie myślałam, że będą się tak przejmować.

W ich jest moja siła.

niedziela, 16 marca 2014

Czasami...

"Nie znalazłam na razie takich słów, które zdołałyby opisać to bezbrzeżne, beznadziejne znużenie, ogarniające nie ciało i myśl, lecz duszę. Dołącza do niego straszliwy lęk przed przyszłością, nawet tą szczęśliwą."

Lucy Maud Montgomery

sobota, 15 marca 2014

Haczyk

Kobayashi - czyli moje haczyki. Na wejściu dr W. vel Młody rzuca mi tekst "Dziś powtórka z rozrywki?". Dr W. musiał jeszcze raz zrobić wycisk górnej szczęki na prośbę profesora. Dlatego powtórka, bo Kobayashi na górnej szczęce były jeszcze raz zakręcane. Już mniej bolało robota na cztery ręce ;) i tu pojawia się nowa postać nowy doktor. Szyna - dobra przymierzona "5 razy". Wszyscy życzyli mi powodzenia. Każdy z osoba. Pan z recepcji, Dr W., Dr W. - Młody, i nowy którego imienia nie znam - nazwę go oryginalnie - Nowy.

I zakochana jestem w nowych piosenkach. Piosenka z filmu "The First Time", którego fragmenty sobie ostatnio przypomniałam ;) Wszystko przez Stiles'a - ostatnie odcinki "Teen Wolf'a" są świetne - mroczne.


"Silly Boy"

The Blue Van


I w ogóle to wczoraj był Dzień 0 - tyle odliczania, ale jeszcze kilka dni ;)

środa, 12 marca 2014

Guzik z pętelką

Origami, hiragami, sudoku... czyli coś koreańsko-chińsko-japońsko brzmiącego na moich zębach. Nie wiem jak nazywają się specjalistycznie te pętelki, ale mam ich chyba z 12 na zębach. Procedura raczej nie miła. Założenie druta, a potem "na chama" ciągniecie i zakręcanie pętelek przez ortodontę. Dr W. (młody) tracił cierpliwość, ale dał rade i po 2 h wyszłam od ortodonty. Było dużo "ochów" i "achów", ale w kontekście "O matko! Zęby mi się łamią!".

Przyklejono mi też 4 zamki niżej na dolnych siekaczach i mam wielką przyjemność z dotknięcia fragmentu gładkości moich ząbków. To na prawdę bardzo, bardzo miłe ;)

Zabieg przesunięty na środę z piątku... Chyba trochę się ucieszyłam, bo przed wczoraj wyszła mi afta - znalazła sobie czas nie powiem!


poniedziałek, 10 marca 2014

Cytat na dziś... jak trafnie!

"Czasami życie obchodzi się z nami okrutnie, a my nie możemy nic na to poradzić".


"Oliver Twist"
Charles Dickens

...jakiś Ktoś

Mam wrażenie, że gdzieś jakiś Ktoś - "LOS" siedzi sobie wygodnie, z nogą przewieszoną przez podłokietnik tronu i bawi się patrząc w szklaną kulę mówi" Sprawdźmy czy jeszcze to wytrzyma".
Ostatnio żyję w stresie, coraz większym narastającym stresie. Kiedy wydaje mi się, że już nie może się nic więcej wydarzyć i stres łagodnieje, odchodzi pojawia się coś nowego. Dziś jest tak. Chce mi się odrobinę płakać. Jestem trochę pokłócona, z przewianą szyja - nie mam skrętu w prawo i jeszcze z aftą na dziąśle przed zabiegiem jak znalazł! Już mam coraz mniej siły;/

niedziela, 9 marca 2014

Co za geny!

Siedzę sobie w pociągu w niedzielny poranek. Zamykam oczy - opalanie przez szybę. Otwieram oczy na którejś stacji, a tu ideał bruneta. 185 cm wzrostu na oko. Modny fryz przycięty po bokach z zawijasem włosów przez środek głowy. Jakiś sportowiec, bo z torbą do ćwiczeń. Kurteczka, butki, spodnie, słuchawki,  ZAROŚCIK! Cudo! Nie jakaś tam lala, ale facet z magazynu mody dla mężczyzn z pazurem. "Ok" - myślę fajnie... G. by się już na niego szczerzyła i śliniła:P Rzut oka na kompana Pana Idealnego... CHWILA! Taki sam... Oczopląs? Szaleństwo? Za dużo słońca przez szybkę? W... Osz... Bliźniaki. Co za geny! Nie dość, że chodzące zewnętrzny ideał to x2 :D Mama musi być dumna ;D


czwartek, 6 marca 2014

Oni - Ja

Ludzie są rożni. Jedni są mili, drudzy wręcz przeciwnie. Inni słuchają, jeszcze inni chcą być wysłuchani. Na niektórych możesz liczyć, a niektórzy liczą na Ciebie. Nie można powiedzieć prawdziwych przyjacił poznaje się w biedzie... nie zawsze. Pomimo chęci pomocy nie każdy może ta pomoc ofiarować nawet jesli próbuje.

Trudno mi kogoś prosić o coś. Lubię polegać na sobie. Lubię robić niespodzianki. Nie wychylać się czasami też lubię. Ale czasami trzeba umieć poprosić, zrobić coś bez fanfaronów i przejść z czymś do porządku dziennego, nie czyniąc momentu przystrojonego girlandami.


środa, 5 marca 2014

;///

Krwiodawcy poszukiwani.
Do zabiegu ktoś musi oddać dla mnie dwie jednostki krwi. Wiec potrzebne są mi dwie osoby, które będą mogły oddać krew. Czasu nie zbyt wiele, bo tak na prawdę 5 dni roboczych;/

Zaczynam być zrezygnowana.
Zamiast martwić się zabiegiem, i tym co po nim nastąpi to ja martwię się papierami i biurokracją;///

wtorek, 4 marca 2014

"Zemsta ortodonty" - (całkiem niezła nazwa na thriller ;D)

Dziś kompleksowe 1,5 h u ortodonty. Wyciski, zdjęcia, niestosowne żarty, rozmowy i bazowe oczy ;P

10 dni do zabiegu - mieszane uczucia. Doktor W. mówi ze strach wiadomo jest, ale pacjenci mówią, że warto. Boję się całej tej oprawy. Ale miodem na serce jest młody doktor W. nie mylić z doktorem W. :)
No jest śliczny młody ;P ale... ale... pełen profesjonalizm - nie ma porozrywanych kącików ust, zawsze miło i fachowo ;)

Co do tytułowej "Zemsty..." - dostałam palcem w oko od młodego W. Niby przepraszam i takie tam ALE! coś mi się wydaje, że to za wszystkie podgryzania palców - a mówił że się nie obrażał ..yhy yhy yhy...jaaasne ;P


poniedziałek, 3 marca 2014




Nowy stos. "Złote żniwa" zakupione na promocji za 1 zł, "Papieżyca Joanna" zdobyta w Dedalusie, Gatsby na zakupach spożywczych, a Freud kupiony pod wpływem chwili na Allegro.

Oscary!

Już znamy zwycięzców!

Pewniak do zdobycia największej liczby Oscarów, czyli "Zniewolony. 12 Years a Slave" - otrzymał tylko 3 statuetki na dziewięć nominacji. Oczywiście Najlepszy film znalazł się w tej puli. Jak da mnie zaskoczeniem jest "Gravity", gdzie patrzyłam na ten tytuł jako film, co najmniej wspierający, ważny ale bez szaleństwa. I tu zaskoczenie, bo na 10 nominacji aż siedem statuetek poszło w ręce oprawy filmowej i reżysera. Ja oczywiście czekałam na Oscara dla Jareda Leto... I SIĘ DOCZEKAŁAM!!! Rola była świetna, wczuł się i nadał jej barwę, a na Gali jego przemowa jaką wygłosił chwytała za serce. Oczywiście cieszy też Oscar dla "Her".

Przemowa Jared Leto Oscars 2014